Łaziki

 

 

Prowadzący grupę „Łaziki”

Czarna – Jodłówka Wałki – Wola Rzędzińska

Zbiórka w dniu 30.01.2020.r. / czwartek / o godz. 8.15 na przystanku autobusowym na al. Solidarności przy seminarium.

Serdecznie zapraszam, Urszula M.

23.01.2020 r. Poręba Radlna – Zawada – Skrzyszów

Wycieczkę zaczynamy w Porębie Radlnej i od razu drogą boczną krótko i stromo  podchodzimy do ostatnich zabudowań wsi. Przed nami pośrodku lasów duże pole porośnięte zielonym poplonem, a nim kilkanaście pasących się saren, które na nasz widok szybko uciekły do lasu. Część osób mogła zobaczyć tylko znikające w oddali ich lusterka. Wędrujemy przez zagajniki, wąwozy i widokowe tereny pól, mijamy po drodze ośrodek wspólnoty Cenacolo/Wieczernik/- jeden z trzech takich domów w Polsce, który niesie pomoc młodym uzależnionym ludziom. Dochodzimy do kapliczki z figurą Chrystusa w Zawadzie i przed szczytem Góry św. Marcina skręcamy  w boczną drogę w kierunku Lasu Kruk. Po drodze zatrzymujemy się w lesie , w pięknym miejscu ze stołem i ławeczkami, w sam raz dla 12 -osobowej grupy Łazików. Z uwagi na moją nieobecność na ostatniej wycieczce przedstawiłam grupie podsumowanie naszych dokonań. W ciągu siedmiu lat naszego wspólnego wędrowania odbyło się 250 wycieczek i przemaszerowaliśmy aż 3341 km, z czego jesteśmy wszyscy dumni i bardzo zadowoleni.  Rok ubiegły też był bardzo udany, bo spotykaliśmy się 39 razy. Najbardziej aktywni członkowie Łazików  w ubiegłym roku zostali wyróżnieni i nagrodzeni. Należą do nich: Marysia S. – 39 wycieczek , Marysia T. – 38, ja – 37, Basia S. – 30. Nowym członkiem zespołu, który otrzymał legitymację Łazika został Rysiek W.- 29 wycieczek, który przeszedł chrzest łazikowy i wykonał skok przez kijki. Kochani, tak trzymać i odliczamy dalej do następnych rocznic. Dziękuję jeszcze raz wszystkim za chęć uczestniczenia w naszych cotygodniowych wędrówkach. Po krótkim odpoczynku ruszamy w trasę i naszym oczom ukazują się pozawieszane na drzewach zwierzątka – pluszaki , fajny widok,  mijamy pomnik w Lesie Kruk i  po przejściu 16 km jesteśmy w Skrzyszowie.

Tekst Urszula Marzec

17.01.2020 Piotrkowice-Trzemesna-Las Tuchowski

Dzisiejsza trasa rozpoczyna się w Piotrkowicach i jest odwróceniem naszej trasy sprzed miesiąca, przynajmniej do Trzemesnej. I tak z pętli autobusowej w Piotrkowicach idziemy ścieżką leśną do
szosy Tarnów-Tuchów, którą przecinamy kierując się do Łękawki i dalej przez „Czerwony Dół” do Trzemesnej. Na trasie nasz zachwyt budzą pola i drzewa przy drodze wysrebrzone przez szron – iście
bajkowa sceneria. Dochodząc do lasu sceneria się zmienia, jest zacisznie i tylko zamarznięte kałuże na drodze, przybierające różne wzory, przypominają że jest zima. Znów mijamy leśną kapliczkę
św. Jana Nepomucena na pielgrzymkowym szlaku św. Jakuba i dalej głaz znaczący cmentarz choleryczny z połowy XIX wieku. W Trzemesnej tradycyjnie zatrzymujemy się na chwilę na ławkach przy stawie  obok gajówki. Dalej, w większości lasem, dochodzimy do szlabanu gdzie zaczyna się ścieżka dydaktyczno-przyrodnicza pod nazwą „Las Tuchowski”. Miejsce, jak i droga, są nam bardzo dobrze znane, gdyż bywaliśmy tu już wiele razy o różnych porach roku. Po drodze zbieramy gałązki na palenisko pod grillem. Na miejscu, pod leśną wiatą przy malowniczych stawach, zastajemy Terenię i Antosia, którzy przybyli tu pokonując krótszą trasę i już szykują ognisko. Ponieważ jest to nasza 250 wycieczka świętujemy nasz kolejny mały jubileusz. Są pyszne ciasta, które upiekła i przywiozła Terenia, pieczone kiełbaski, a nawet ziemniaczki upieczone w folii z wkładką z boczku i cebulki. Nasza niezawodna Ela zadbała o część rozrywkową, organizując konkursy, przy których wszyscy świetnie się bawili. Ale czas wracać, bo dnie są jeszcze krótkie. Idziemy do Tuchowa, skąd busem wracamy do Tarnowa. W imprezie uczestniczyło 17-tu Łazików, a długość trasy to 16 kilometrów.
Tekst Małgorzata Wielgus

10.01.2020  Rzepiennik Biskupi-Turza-Rzepiennik Strzyżewski

To pierwsza wycieczka Łazików w nowym – 2020 roku. Wysiadamy z busa wprawdzie w Rzepienniku Strzyżewskim, ale po przejściu niewielkiej odległości jesteśmy w Rzepienniku Biskupim, gdzie ma początek nasza trasa. Idziemy dłuższy czas – około 3 kilometrów – główną szosą do miejsca, gdzie obok szkoły i drewnianej rzeźby Saturna skręcamy w lewo pod górkę, aby dojść do XVI-wiecznego drewnianego gotyckiego kościółka. Jest to podobno najmniejszy kościół leżący na Małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej, który już od dawna chcieliśmy zobaczyć z bliska, ale jakoś nie było do tej pory okazji. Kościółek, pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela, usytuowany malowniczo na szczycie wzniesienia skąd roztacza się rozległa panorama na Pogórze Ciężkowickie, stanowi cenny zabytek. Niestety, nie jest nam dane wejść do środka. Wracamy więc do Saturna i po przekroczeniu szosy pniemy się znów pod górkę. Z grzbietu wzniesienia mamy znów widok na okolicę, tym razem na przeciwną stronę, z zabytkowym kościółkiem wpisanym w krajobraz. Naszym celem jest prywatne Obserwatorium Astronomiczne pana Bogdana Wszołka. Obserwatorium jest centralnym punktem Rzepiennickiego Szlaku Astronomicznego, w skład którego wchodzą również monumentalne drewniane rzeźby rzymskich bogów, których imiona noszą planety układu słonecznego, zlokalizowane w centrach wszystkich wsi Gminy Rzepiennik Strzyżewski. Na rzeźbach umieszczone zostały tabliczki z informacjami o poszczególnych planetach.  Idąc grzbietem wypatrujemy skrętu w prawo, ale chociaż między drzewami widać już czubek teleskopu nie ma wyraźnej drogi dojścia. Decydujemy się więc iść „na czuja”. Przedzierając się przez zarośla, pokonując strumyk i zalesione zbocze dochodzimy do celu. Gospodarza obiektu nie ma, ale zamieniamy parę zdań z żoną, rozglądamy się po obiekcie, po czym ruszamy dalej. W niedalekim sąsiedztwie znajdujemy miejsce na odpoczynek. Dalej droga prowadzi do Turzy i pomimo dodatniej temperatury i świecącego słońca jest lekko oblodzona. W Turzy kierujemy się ponownie do Rzepiennika Biskupiego, a następnie Strzyżewskiego i w ten sposób zatoczyliśmy koło pokonując około 16 kilometrów w składzie 12-osobowym. W sąsiedztwie potężnego Jowisza czekamy na bus do Tarnowa.

Tekst Małgorzata Wielgus

Podsumowanie 2019 roku

Klub turystyki pieszej „Łaziki” zrealizował w minionym roku 39 wycieczek i przemaszerował łącznie 661 km, co daje średnią 17 km na jedną wyprawę. Jest to nasz kolejny rekord – chodzimy na coraz dłuższe wycieczki. Sprzymierzeńcem tych długich jednodniowych wyjść jest oczywiście pogoda, która nas nigdy nie zawodzi.

Odwiedzaliśmy znane, utarte szlaki i to nawet kilkakrotnie, ale pojawiły się też nowe miejsca, jak np. Lipnica Murowana i jej okolice (kamienie Brodzińskiego,  Rezerwat Połom, Wieża widokowa na Szpilówce) czy Nowy Wiśnicz. Tradycyjnie wędrowanie kończymy  w grudniu wyjściem na Przehybę wraz z młodzieżą szkolną . Najdłuższą, bo aż 27 km wycieczką, była wyprawa majowa  na Liwocz. Samo wędrowanie jak i odkrywanie nowych miejsc i tras sprawia nam niezwykłą frajdę i satysfakcję. Z niecierpliwością więc czekamy na kolejne spotkanie i podejmowanie nowych wyzwań. Tworzymy grupę kilkunastu osób / około 18/ związanych ze sobą koleżeńsko i towarzysko już od blisko 7 – miu lat, choć w tym roku dołączyły do nas nowe osoby.

Drogie Łaziki

Dziękuję z całego serca wszystkim za chęć  udziału  w naszych wycieczkach, za trud poniesiony na tych dłuższych trasach i za wspaniałą atmosferę na każdej wycieczce.

Zachęcam  zatem  w przyszłym roku do kontynuowania spacerów na nowych i starych  trasach i podejmowaniu  nowych wyzwań.

Prowadzący grupę Urszula Marzec

16.12.2019  Gaboń-Przehyba

To już kolejny – siódmy raz z rzędu – idziemy na Przehybę, w ramach integracyjnej wycieczki z młodzieżą ze szkoły im. Jana Szczepanika pod kierownictwem Dyrektora Szkoły – pana Sławomira Susa. Kilka twarzy jest nam znane z naszej wspólnej wrześniowej wycieczki w Alpy Austriackie. Seniorów jest 16-tu, w tym 13 Łazików. Wędrówkę rozpoczynamy jak zwykle w Gaboniu obok leśniczówki. Pogoda, jak na razie, zupełnie nie przypomina że jest połowa grudnia – jest całkiem ciepło jak na tę porę roku. Pierwszy odcinek trasy wiedzie szeroką drogą asfaltową, wzdłuż górskiego potoku Jaworzynka, którego szmer działa kojąco. Mijamy kolejne mostki, gdyż strumyk (i droga) wije się doliną otoczoną zalesionymi górami – w sumie doliczyłam się pięciu mostków. Tak dochodzimy do nieokreślonej budowli (zwanej przez nas „bunkrem”), za którą droga skręca ostro w prawo. Wciąż idziemy pod górkę, ale teraz już bardziej stromo. Kolejny punkt na trasie to miejsce widokowe, obecnie już mocno zarośnięte, na którym posadowiono stół i ławki, więc zatrzymujemy się na łyk gorącej herbaty z termosów, małą przekąskę i fotkę. Teraz droga skręca w lewo i po pewnym czasie zaczyna pojawiać się śnieg, niestety tylko na drodze – brakuje nam widoku smreków pokrytych białym puchem lub choćby tylko oszronionych, którymi zachwycaliśmy się na poprzednich wędrówkach tą trasą. Na kolejnym zakręcie mijamy miejsce poświęcone św. Kindze. Zauważamy, że jest nowy pomnik – głaz poświęcony partyzantom „antykomunistycznego podziemia niepodległościowego”. Stąd do schroniska na Przehybie jest już niedaleko i po około 20 minutach marszu ukazuje się maszt przekaźnika, a wkrótce potem schronisko. Jest piękna słoneczna pogoda, więc możemy z tej perspektywy podziwiać Tatry. W schronisku zatrzymujemy się na dłużej – zamawiamy ciepłe dania, kawę, próbujemy swoich możliwości wokalnych, usiłując wciągnąć do współdziałania młodzież. Około 13,30 wyruszamy w drogę powrotną, żeby dojść do autokaru przed zmrokiem. Jeszcze tylko pamiątkowe zdjęcia na tle schroniska i Tatr, ostatki rzut oka na panoramę i w drogę. Teraz jest już tylko z górki, więc bez większego wysiłku docieramy do autokaru. Przebyta trasa liczyła około 18 kilometrów.
Tekst Małgorzata Wielgus

12.12.2019 r.  Zawada- Trzemesna- Łękawka

Wycieczkę zaczynamy w Zawadzie przy pętli autobusowej, skąd odkrytym terenem idziemy do kapliczki z figurą Chrystusa z 1899 r. Następnie łukiem skręcamy w lewo i długo, łagodnie wśród widokowych pól obniżamy się do zabudowań Łękawicy i szosy w dolinie potoku Łękawka. Lekko oszronione pola i podświetlone przez słońce lasy wyglądają bajkowo. Pogoda sprzyja naszej wyprawie, jest ciepło, słonecznie i bezwietrznie. Przecinamy szosę, krótko idziemy ścieżką i przez kładkę na potoku wchodzimy na wąską asfaltówkę. W rozrzuconej zabudowie długo i mozolnie podchodzimy do krzyża na widokowym grzbiecie i stromo osiągamy wzgórze 390 m n.p.m. To pierwszy ze szczytów Trzemeskiej Góry, skąd rozciągają się wspaniałe widoki. Dalej w huśtawce zejścia obniżamy się urozmaiconym terenem z rozrzuconą zabudową, z polami, zadrzewieniami i lasem mijamy kolejną kapliczkę i dochodzimy do parkingu przy leśniczówce. Tu przy kapliczce w kształcie obelisku znajduję się parking śródleśny, dogodne miejsce biwakowe i nieduży staw. Korzystamy z tak uroczego miejsca i rozpalamy ognisko przy pomocy przyniesionego suchego drewna na rozpałkę. Ognisko ładnie się pali , a my pieczemy kiełbaski, które smakują wybornie. Chyba wrócimy do dawnych naszych tradycji i w okresie zimowym częściej będziemy ogrzewać się przy płonącym ognisku. Wracamy w stronę Łękawicy, ale tylko do drogi prowadzącej w kierunku kompleksu leśnego „Czerwony Dół”. Droga prowadzi cały cały czas przez bukowy las – jeszcze tędy nie szliśmy. Po drodze mijamy  cmentarz choleryczny  z okresu 1847-1856 r. i kapliczkę św. Jana Nepomucena. Jest to część szlaku św. Jakuba na trasie Tarnów – Tuchów. I tak 10-cioosobową grupą po przejściu 19 km dochodzimy do Łękawki i dalej udajemy się na przystanek autobusowy przy zajeżdzie „Pod grzybem”.

Tekst Urszula Marzec

05.12.2019 r. Łęki Dolne – Kokocz – Zalasowa

Na przystanku autobusowym nastąpiła zmiana trasy z uwagi na czekający na pasażerów autobus i kierowcę zachęcającego nas do skorzystania z jego usług. W efekcie zamiast do Lubczy dojeżdżamy do Łęk Dolnych, skąd 13-osobową grupą udajemy  się w kierunku Zwiernika. Po drodze mijamy dwór Krasuckich z okazałym parkiem. Zatrzymujemy się w Zwierniku przy drewnianym kościółku św. Marcina, niestety zamkniętym. Jesteśmy tak niedaleko od Tarnowa, a panują tu zupełnie inne warunki, na polach i drzewach leży spora warstwa świeżego śniegu. Dalsza droga prowadzi pod górkę przez las i jest tu zdecydowanie więcej śniegu. Wychodzimy na wzniesienie Kokocz /434 m n.p.m./, skąd rozciągają się wspaniałe widoki na okolicę. Od południa widoczne są nawet Tatry, a od północy przy dobrej pogodzie można zobaczyć Góry Swiętokrzyskie. Idziemy odkrytym grzbietem i  niestety bardzo silnie wiejący mrożny wiatr nie pozwolił nam na skorzystanie ze znajdującej się tam wiaty. Schodzimy więc w dół w teren zalesiony i zatrzymujemy się pod okazałym pomnikiem przyrody –  grabem zwyczajnym. Jest tu nawet ławeczka,  ale pogoda nie pozwala na dłuższy postój. Kończymy więc pierwszą w zimowej szacie wycieczkę i udajemy się do Zalasowej, gdzie musimy trochę poczekać na autobus. W sumie trasa naszej wyprawy wyniosła 16 km.

Tekst Urszula Marzec

22.11.2019 r. Bruśnik – Jamna – Jastrzębia

Wykorzystując ładną jesienną pogodę grupa 16 Łazików wybrała się na kolejną wycieczkę. Z Bruśnika drogą asfaltową  kierujemy się w kierunku  wzniesienia Falkowej z samotną, pomnikową lipą-kapliczką. To tutaj według podań odpoczywał król Jan III Sobieski, wracając ze zwycięskiej wyprawy pod Wiedniem. To miejsce z wyjątkową panoramą na wszystkie strony świata. Przy pięknej pogodzie widoczne szczyty Pogórza Grybowskiego, Beskidu Niskiego i Sądeckiego a nawet Tatr. Idziemy dalej płaskim , widokowym terenem wśród pól i rozrzuconych gospodarstw. Dochodzimy do uroczego zakątka na obrzeżach rezerwatu ” Diable Skały” w Bukowcu. Zatrzymujemy się na krótki odpoczynek a część osób idzie zwiedzić zabytkową, drewnianą cerkiew łemkowską z 1805 r., przeniesioną z Kamiannej i przebudowaną na kościół. Rezerwat obejmuje liczne skałki z piaskowca o różnych nazwach i legendach. Według przekazów w skałach Bukowca ukrywali się arianie, a pobliskie żródełko służyło im za chrzcielnicę. Weszliśmy na ścieżkę przyrodniczą wokół skałek, ale ze względu na jeszcze długą drogę przed nami, musieliśmy z niej zawrócić i skierować się na właściwy szlak w kierunku Jamnej. Przechodzimy obok Kaplicy Pojednania i stromo osiągamy węzeł szlaków przy kościele i skręcamy w stronę bacówki- schroniska. Mimo tak póżnej jesieni /koniec listopada/ spotykamy przez całą drogę kwitnące kwiaty w przydomowych ogródkach jak na łąkach, zachwyt wzbudziły kwitnące polne chabry. Lasy bukowe gołe, bez liści , które pięknie szeleszczą nam pod nogami , wśród których Marysia znalazła okazałego prawdziwka. Odwiedzamy bacówkę i udajemy się w drogę powrotną. Przechodzimy przez Republikę Dominikańską na Jamnej i wybieramy szeroką drogę wśród lasów prowadzącą przez „Uroczysko” do Jastrzębi. Przeszliśmy w sumie 27 km, a ponieważ dzień jest już krótki, do Tarnowa dojeżdżamy o zmroku.

Tekst Urszula Marzec

15.11.2019 r.  Stanisławice-Puszcza Niepołomicka-Szarów.

Pomimo zaawansowanej jesieni dni są jeszcze całkiem ładne i ciepłe, więc wykorzystujemy to i ruszamy na trasę. Tym razem, w 12-osobowym składzie (jest z nami nowa koleżanka Grażynka i gościnnie przedstawicielka młodszego pokolenia Kasia), zamierzamy przemierzyć Puszczę Niepołomicką. Rozpoczynamy wędrówkę w Stanisławicach, dokąd dojechaliśmy pociągiem. Trasa jest bardzo przyjemna; idziemy przeważnie leśnymi duktami skręcając za szlakiem raz w prawo, raz w lewo. Las o tej porze jest dość smutny – przeważają kolory szarości i brązu, chociaż zdarzają się też akcenty zielone – ale ma swój urok. Napotkana sowa (puszczyk uralski) przygląda się nam spośród drzew zaciekawiona. Po drodze mijamy cmentarzyk żołnierzy 5 Pułku Strzelców Podhalańskich, poległych tutaj podczas walk z Niemcami we wrześniu 1939 r. Kolejny etap naszej wędrówki wiedzie drogą asfaltową – „Drogą Królewską”, prowadzącą do Niepołomic. Przy drodze mijamy Dąb Króla Augusta II, pod którym król ucztował wraz ze swoją świtą w 1730 r. podczas polowania w puszczy – nie jest to wprawdzie ten sam dąb, gdyż został on powalony przez burzę; obecny został posadzony w jego miejsce w 1875 r. Na terenie rekreacyjnym Nadleśnictwa Niepołomice zatrzymujemy się na odpoczynek i posiłek, po czym ruszamy dalej. Na obrzeżu Niepołomic,  w małym barze, wzmacniamy się kawą i kierujemy się do Szarowa. Na Zamek w Niepołomicach nie mamy już czasu, chociaż była taka ewentualność. W Szarowie wkrótce mamy pociąg do Tarnowa.  W sumie pokonaliśmy w tym dniu  22 kilometry.

Tekst Małgorzata Wielgus

11.11.2019 r. Tuchów – Łowczówek -Piotrkowice

Tradycyjnie jak co roku grupa Łazików wybrała się w Swięto Odzyskania Niepodległości szlakiem  cmentarzy z okresu I wojny światowej  do Łowczówka. Wycieczkę 10-cio osobowa grupa zaczęła w Tuchowie ; przy drodze mijamy cmentarz wojskowy nr 161, przechodzimy obok cmentarza komunalnego w obrębie którego znajduje się cmentarz nr 160. Podchodzimy drogą asfaltową do przysiółka Grabek, gdzie na skraju lasu odwiedzamy kolejny cmentarz nr 158. Wychodzimy na drogę grzbietową w Mesznej Opackiej , gdzie zatrzymujemy się na kawę w miejscowym „Manhattanie”. Następnie czeka nas ostre zejście w dół błotnistą ,pokrytą liśćmi ścieżką, przejście przez potok Mesznianka i polami wychodzimy na drogę w Buchcicach. Przy wspaniałej pogodzie rozkoszujemy się widokami na najważniejsze wzniesienia Pogórza i Beskidów a nawet Tatr .Idziemy odkrytym terenem widokowym i polną ścieżką wzdłuż lasów brzozowych i modrzewiowych i podziwiamy złote kolory jesieni. Przepiękne  żółto – złote zagajniki brzozowe w połączeniu z zielonymi polami i łąkami przy błękitnym czystym i słonecznym niebie tworzą  niesamowity widok, jesteśmy zachwyceni. Jeszcze tylko niewielkie podejście i już jesteśmy w Łowczówku. Jest to najważniejszy i największy cmentarz nr 171 Legionistów Polskich, spoczywa tu 113 Polaków, 162 Austriaków i 241 Rosjan. Rozegrała się tu jedna z najcięższych bitew  w okresie świąt Bożego Narodzenia  w 1914 r. Zapalamy znicze, chwila zadumy i pamiątkowe zdjęcie. Spotykamy tu liczne grupy odwiedzające cmentarz; grupę rowerzystów z Grybowa, tarnowskich harlejowców „Watahę”z naszym kolegą, jak również całe rodziny. Zmiana planów i w drogę powrotną kierujemy się w stronę Łowczowa, mijamy stację PKP, przechodzimy przez most na Białej i dość stromym podejściem wychodzimy w  Piotrkowicach po przejściu 19 km. Ponieważ jest dzień świąteczny i mamy dużo czasu do odjazdu autobusu, więc zatrzymujemy się w zajeżdzie „Pod Grzybem” na mały obiad. Jeszcze jedna udana jesienna wycieczka i mamy nadzieję na kolejne.

Tekst Urszula Marzec

04.11.2019 r. Jaworsko – Wolnica – Wojnicz

Na kolejną jesienną wycieczkę na zbiórkę przychodzi 9-cio osobowa grupa Łazików, a w Wojniczu dosiadają do nas dwie nowe osoby. Wędrówkę zaczynamy w Jaworsku- Wilkówce drogą asfaltową widokowym odkrytym terenem. Mijamy pojedyncze gospodarstwa osady Łazy i osiągamy kompleks lasu, to Milowski Las. Idziemy gruntową drogą-ścieżką między drzewami na mało wyróżniający się wierzchołek Wolnicy/400m/. Jest to w przeważającej części las bukowy, stąd na drodze dużo opadłych z drzew liści, które przepięknie szeleszczą nam pod nogami. Dochodzimy do węzła szlaków przy obiektach leśnych/ambona,schron, kapliczka św. Huberta, miejsce do grilowania/, gdzie zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek. Ileż to razy już tu byliśmy, ale bardzo lubimy to miejsce. Następnie ruszamy w drogę cały czas maszerując przez las, gdzie trwa porządkowanie lasu przez leśników. Mijamy Sukmanie i już jesteśmy w Rezerwacie Przyrody ” Panieńska Góra”.  Na górze znajduje się jubileuszowy Krzyż Nowego Tysiąclecia i ruiny – pozostałości zamku obronnego z XV w.. Po wyjściu z lasu niestety zaczął  kropić lekki deszczyk, więc szybkim marszem przez Wielką Wieś , po przejściu 18 km, dochodzimy do Wojnicza. I tym razem była to  też wspaniała wycieczka , nietrudna trasa, piękny bukowy las i sprzyjająca nam pogoda. Do zobaczenia na następnej wyprawie.

Tekst Urszula Marzec

25.10.2019  Poręba Radlna- Zawada-Las Kruk-Skrzyszów

Zapowiada się piękny ciepły dzień, więc nie możemy zostać w domu i przepuścić takiej okazji do wędrówki. Z Poręby Radlnej,  w 13-to osobowym składzie,  drogą pod górkę, kierujemy się do Zawady. Po drodze mijamy ośrodek Wspólnoty Cenacolo, ale tym razem nie zatrzymujemy się tu. Idziemy czerwonym szlakiem. Minąwszy Zawadę wchodzimy w obszar leśny. Pod naszymi nogami szeleszczą złoto-brązowe bukowe liście. Dochodzimy do położonego w wąwozie Pomnika – miejsca pochówku rozstrzelanych tu przez Niemców w 1941 roku  53 Polaków, przywiezionych z tarnowskiego więzienia, w tym Stefanię Hanausek, młodą działaczkę ruchu oporu. W zadumie zapalamy na mogile znicz. Wędrówka miała zakończyć się w Skrzyszowie, ponieważ jednak jest jeszcze wczesna pora i piękna pogoda postanawiamy wrócić do Zawady, tym razem szlakiem zielonym, a następnie przez Górę św. Marcina do Tarnowa. I tak trasa wydłużyła się do  14 kilometrów

Tekst Małgorzata Wielgus

15.10.2019  Wróblowice – Jurasówka – Rychwałd

Wykorzystując przepiękne dni trwającego nadal ‘’babiego lata” wybieramy się na wycieczkę w pasmo Pogórza Rożnowskiego. W grupie 9-osobowej Łazików trasę rozpoczynami  w Wróblowicach skąd drogą rowerową a równocześnie będącą drogą dojazdową do stacji narciarskiej idziemy na Jurasówkę. Droga wije się wśród lasów i pól będących w pełnej krasie jesiennej. Nie możemy nadziwić się kolorom typowym dla złotej polskiej jesieni; żółtym, złotym ,pomarańczowym, brązowym. Na nic zdaje się już wstępowanie do lasu w poszukiwaniu grzybów ,gdyż gruba warstwa liści uniemożliwia ich znalezienie. Po przejściu ok.4 km dochodzimy do stacji narciarskiej Jurasówka, gdzie trwa remont tarasów widokowych, rozbudowa parkingu i przygotowania do sezonu narciarskiego. Jakże inny widok roztacza się przed nami w porównaniu z krajobrazem zimowym kiedy parę miesięcy temu niektórzy z nas szusowali tu na nartach! Dzisiaj przy bardzo dobrej widoczności od strony południowej podziwiamy zarys Tatr, a od strony północnej najwyższe wzniesienie  w tej okolicy Wał . Idąc dalej żółtym szlakiem dochodzimy do Wału, mijamy ”Chatę pod Wałem ”i dochodzimy do punktu widokowego. Rozpościera się tu przepiękny widok na Pogórze Ciężkowicko-Rożnowskie, Beskidy i Jurasówkę.

Kolejnym naszym celem dzisiejszej wędrówki jest cmentarz wojenny w Lichwinie tzw.Głowa Cukru. Przewodnictwo powierzamy Tośkowi, który kierując się wskazaniami GPS szybko doprowadza nas do celu. Od drogi na cmentarz prowadzi stroma ścieżka przez las. Obecnie wzgórze o nazwie Gródek porośnięte jest lasem, a w czasie I wojny światowej było bezleśne i dlatego przez żołnierzy austriackich nazwane zostało „Głową Cukru”. Pochowano tu :273 żołnierzy armii austro-węgierskiej , 341 żołnierzy armii rosyjskiej, którzy polegli   w maju 1915r podczas bitwy gorlickiej. Cmentarz ten o nr 185 zaliczany jest do największych wojennych nekropolii w regionie tarnowskim. Kierując się jedną z 4 inskrypcji umieszczonych na pomniku ”Gdy chodzicie w blasku dnia pomyślcie o tych ,którzy za was polegli”  zapalamy symbolicznego znicza….  Po opuszczeniu cmentarza idziemy w kierunku przysiółka Pustki. Po drodze zatrzymujemy się na chwilę w brzozowym zagajniku na łyk wody i  porzucać się szeleszczącymi  liśćmi / jak dzieci ! /. Po przejściu łącznie ok.14 km odjeżdżamy busem do Tarnowa.

Maria Turak

14.10.2019 r.   Wola Rzędzińska – Zaczarnie – Żukowice

Tradycyjne pożegnanie lata jak zwykle odbyło się na ranczu u Tereski i Tośka w Zaczarniu. Łaziki zaczęły trasę w Woli Rzędzińskiej i po 1,5 godziny marszu dotarły na miejsce, gdzie już czekała część osób, naszych dawnych Łazików. Po powitaniu gospodarzy i gości przy kawie i ciastach zaczęły się przygotowania do ogniska. W przygotowanie  kociołków zaangażowała się dość liczna grupa osób i każdy z osobna miał swój przepis na ich wykonanie. W końcu udało się ” dojść do porozumienia” i kociołki zostały umieszczone nad ogniskiem. W oczekiwaniu na ich upieczenie nasz kaowiec Ela B.  z pomocą Marysi F. zaprosiły wszystkich do wspólnej zabawy, były konkursy, wspólne tańce i zabawy. Wszyscy bawili się wspaniale, a śmiechu było co nie miara. Do tego wymarzona wręcz pogoda, słonecznie i upalnie, pozwoliła na wspólne spędzenie czasu w miłej i serdecznej atmosferze na łonie natury. W końcu nadszedł czas na długo oczekiwany kociołek i zaczęła się degustacja. Był wyśmienity i wszyscy prosili o dokładkę, na szczęście nikomu nie brakło. Potem zaczęły się wspólne śpiewy /przydały się łazikowe śpiewniki/przy ognisku, aż nadszedł czas rozstania i pożegnań. Tak mile spędzony czas w gronie aż 22 osób-Łazików przy pięknej pogodzie, wspaniałej atmosferze  i w tak uroczym miejscu będziemy długo wspominać w  jesienne i zimowe wieczory. Specjalne gorące podziękowania dla gospodarzy .

Tekst Urszula Marzec

04.10.2019 r.  Jastrzębia – Polichty – Bogoniowice

Wycieczkę w gronie 9 osób zaczynamy w Jastrzębi Górnej przy sklepie, gdzie krzyżują się szlaki prowadzące na Jamną i Polichty. Podchodzimy stromo drogą na odkryty grzbiet ponad górną częścią wsi, skąd roztaczają się wspaniałe widoki na wzniesienia Jamnej. Dalej szlak prowadzi między polami i łąkami, a po ostatnich opadach deszczu jest dość mokro i nasze buty są dość mocne oklejone gliniastą ziemią. Dochodzimy do kolejnego węzła szlaków przy krzyżu-kapliczce i kierujemy się w stronę Policht. Mijamy pojedyncze gospodarstwa agroturystyczne,  rozlokowane na południowej pochyłości Suchej Góry Zach. Wchodzimy w ładny świerkowy las, gdzie oczywiście szukamy skarbów lasu i stromo schodzimy przez kładkę nad potokiem i już jesteśmy na śródleśnej polanie Ośrodka Edukacji Ekologicznej Zespołu Parków Krajobrazowych Pogórza. Robimy dłuższy odpoczynek na śniadanie, po którym część grupy udaje się do lasu na grzybobranie. Reszta odpoczywa na ławeczkach i wygrzewa się w słońcu. Ale czas wracać i udajemy się w drogę powrotną , tym razem nasza  trasa prowadzi przez Kipszną. Cały czas idziemy drogą asfaltową , mijając zabudowania i kościół w Kipsznej,  dochodząc do  Bogoniowic, gdzie bardzo szybko mamy autobus dz Tarnowa. Przemaszerowaliśmy w sumie 20 km przy bardzo sprzyjającej aurze i zadowoleni z wycieczki myślami jesteśmy już przy następnym wypadzie. Do zobaczenia!

Tekst Urszula Marzec

24.09.2019 r. Łękawka – Las Tuchowski – Tuchów

Wędrówkę zaczynamy w Łękawce na skrzyżowaniu dróg i szlaków, przecinamy szosę, krótko idziemy ścieżką i przez kładkę nad potokiem Łękawka wchodzimy w wąską asfaltówkę. Stromo podchodzimy do krzyża na widokowym grzbiecie i dalej łagodnym podejściem osiągamy wzgórze 390 m npm., to pierwszy ze szczytów Trzemeskiej Góry. Dalej grupa 7 Łazików urozmaiconym terenem schodzi do rozdroża przy leśniczówce, gdzie na śródleśnym parkingu zatrzymuje się na krótki odpoczynek. Z miejsca postoju wchodzimy już w las ścieżką i nasze oczy wypatrują grzybów. Niestety nie są to grzybne lasy.  Ponieważ w lesie trwa wycinka drzew,  pan leśniczy kieruje nas na  inną  drogę, która również prowadzi do lasu zwanego „Tuchowskim”. I tak dochodzimy do głównego wejścia na ścieżkę przyrodniczo- dydaktyczną „Tuchowski Las”. Udostępnia ona teren ze zbiornikami śródleśnymi i potoczkami, ciekawym drzewostanem i roślinnością niższego piętra lasu, doprowadza do cmentarza wojskowego nr 164 i miejsc z widokami na Pogórze i Tuchów. Ponieważ zza chmur wyjrzało słoneczko, zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek i w przepięknej scenerii delektujemy się otaczającą nas przyrodą. Ku naszemu zdziwieniu oczka wodne zarastają coraz bardziej szuwarami i innymi roślinami, a szkoda, tam też widać brak opadów. Czas wracać, więc udajemy się w stronę Tuchowa. Z góry rozciąga się wspaniały widok na lekko zamglony Klasztor, stromo schodzimy /pod koniec zadrzewionym wąwozem/do asfaltu i zabudowań Tuchowa. Po przejściu 23 km krótko czekamy na busa do Tarnowa.

Tekst Urszula Marzec

18.09.2019 r. Lubaszowa – Brzanka – Uniszowa

Po dłuższej przerwie spowodowanej upałami i wyjazdem sporej , bo 9-cioosobowej grupy Łazików na wycieczkę w Alpy austriackie, udajemy się do Lubaszowej. Wysiadamy przy drodze tuchowskiej, przechodzimy przez tory kolejowe i prowizoryczną kładkę nad rzeką Białą. Trwa tu remont mostu i jak zauważyliśmy chyba nieprędko się skończy, stąd te objazdy do Jodłówki. Znanym nam szlakiem,  obok hodowli danieli , udajemy się w kierunku położonego w lesie Ośrodka Redemptorystów. Zatrzymujemy się przy żródełku św. Antoniego i stromą drogą wychodzimy na polany podszczytowe góry Morgi. Wkraczamy w w ciemne , ponure lasy bukowe i oczywiście po drodze szukamy grzybów. I tak 10 Łazików dochodzi do schroniska na Brzance, gdzie zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek. Ponieważ dość mocno wiał wiatr, więc nie było chętnych do wspinaczki na wieżę widokową. W drodze powrotnej kierujemy się w stronę Ryglic, cały czas penetrując lasy w poszukiwaniu grzybów, ale duże ilości grzybów to tylko można znależć na tarnowskim burku. Tak byliśmy zapatrzeni w grzyby, że zeszliśmy z Brzanki do Uniszowej, a nie do Ryglic, pokonując 18 km. Mieliśmy szczęście, bo zaraz jechał bus do  Tuchowa, a stamtąd od razu złapaliśmy  busa do Tarnowa.

Tekst Urszula Marzec