Poezja Słuchaczy

Piszę co czuję – Janina Piwowarczyk

Zaplatam wersy myśli jak warkocze
i mamię oczy panoramą nieba
spijam nektaru najsłodsze osocze
tego mi trzeba
Spadam powoli na skrzydłach anioła
i mamię oczy panoramą nieba
spijam nektaru najsłodsze osocze
tyle mi trzeba
Spadam powoli na skrzydłach anioła
rozsiewam hojnie co odnalezione
dzielę się skarbem tam gdzie nikt nie woła
w nadziei stronę
Odnajdę miejsce na mieliźnie duszy
wyruszę boso szczęściu na spotkanie
powodzi pragnień nikt już nie osuszy
zapamiętaniem

I nie wiem… – Janina Piwowarczyk

Tracę cię z oczu a nadal cię widzę,
I w moim sercu śladów twoich tona.
Tego, co było wcale się nie wstydzę,
Łaknę jak ziemia deszczu jest spragniona…
I twego cienia szukam w mojej duszy –
I łzy ocieram doznając katuszy…
I chcę i nie chcę twojego powrotu,
gdy zewsząd mroczne jawią się cieśniny.
Serce nie sługa, odbiera mi spokój,
w morzu cierpienia tonę nie bez winy –
I ciemność płynie rozstania welonem
I drżąc miłuję i gorączką płonę!
Na dwa sposoby drogi się krzyżują.
Cierpienie łączy i jedną i drugą…
Albo poranki radością buzują,
albo się nocą stają i łez strugą.
Ciemność nastaje, wieczór chłodem wita.
I znów rozstaje – ja lękiem podszyta…
Inspiracja wierszem Marii Konopnickiej
„I mówię: odejdź! – i wracam się cicha”

Kobieto, jaka jesteś ?   – Janina Piwowarczyk

 

Może jestem chimeryczna,
Zadufana w sobie,
Ale za to autentyczna
W tym, co w życiu robię.

Może jestem jak ta róża
W bukiecie nieśmiała,
Może jestem nie za duża,
Może niezbyt śmiała?

Może jestem fantastyczna ,
Jak majowe kwiaty,
Może jestem też liryczna,
Gdy błądzę w zaświaty…

Może jestem romantyczna,
A w miłości stała,
I jak bomba kaloryczna
Słodka i nieśmiała.

Może jestem wybuchowa?
Piękna jak seksbomba
Lub w nastroju minorowa –
Uczuć hekatomba!

Wściekła, smutna lub wesoła
Słowem czy też gestem,
Z twarzą diabła lub anioła,
Ja kobietą jestem!

Być kobietą – trudne życie.
Któż by je zrozumiał?
Ale bez nich, uwierzycie?
Świat żyć by nie umiał

Wiwat, ,wiwat wszystkie panie
W chwilę niepojętą!
Niech na chwilę zegar stanie.
Dziś jest NASZE ŚWIĘTO !

 

Barwy Lata – Barbara Sadowska

Barwami tęczy lato się mieni…

Czerwienią maków się czerwieni,

Liści zielenią się zieleni,
Pachnie pomarańczą aksamitek,
Błękitem nieba się niebieści,
Czystością rumianków się bieli,
Lawendy kwiatem się fioleci,
Żółci się płatkami słonecznika.

A potem?
Potem wrześniową nocą,
Gdzie ukradkiem znika
I już barwami tęczy się nie mieni.
Lato! Proszę Cie, nie odchodź
przecież wiesz, jak bardzo
boję się jesieni…


Dzień ojca – Maria Rec       

Ogród przed domem
wspomnieniem.
Hojne jabłonie  dźwigają jabłka
o smaku jego serca.
Drewniana deska  przed domem
tęskni  za Gospodarzem.
I  płot samotnie  przygląda się ludziom
przechodzącym   ulicą.

W górze – Maria Rec

  • W  górze – majestatyczny   żar,
  • grający  w  berka.
  • W  dole – przyjaciółka  ubogich,
  • żyzna  ziemia.
  • A  pośrodku – ono,
  • dziecko szczęścia,
  • proszone   do  tańca
  • przez  Wiatr  i  Ogień.

Bezradność – Maria Rec

  • Rozpłakało  się  niebo  tej  jesieni.
  • Takie  duże, a  tyle  płacze!
  • Jak  cię pocieszyć, obetrzeć  twoje  łzy?
  • Nie  mam  chusteczki
  • dużej  od ziemi  aż  do  gwiazd.
  • Nie  płacz  tyle, bo wróblom
  • już całkiem  przemokły   pióra!

Źródło  – Maria Rec

  • zagubione w  gęstwinie  traw.
  • Niewidoczne do czasu.
  • I oto  staje się  głębią
  •  pocieszającą  serca
  • spragnionych  wędrowców.
  • W  nim  odnajdują  siebie.

Wspomnienie – Maria Rec

  • Jest  wiara, co góry   podnosi
  • i  kamień  grobowy  odsuwa.
  • Maleńka, jak  ziarnko  gorczycy,
  • wciąż  płynie  w  łupinie  z  orzecha
  • ku  oceanom  nadziei.

 

Święty Walenty – Andrzej Król

A ten święty od miłości,
taki święty, co nie pości…
Czy to chłopczyk, czy dziewczynka
każdy równo walentynka,
i walenci, walentuli,
wycałuje i przytuli,
i połechce, i podrapie,
potem uśnie na kanapie,
rano wstanie, chce pamiętać,
lecz zapomni, bo te święta
raz do roku, mrozem ścięte,
są nietrwałe, mało święte.

 

Melodia ciszy – Janina Piwowarczyk

 

Życie scenariusz pisze, komedii w nim niewiele,
raz gromem ciska w ciszę, raz pieści jak w niedzielę.
A średnia jest cudowna i nie arytmetyczna,
pobuja się w obłokach melodia fantastyczna…

Zapiszę nuty ciszy na pięciolinii życia,

czy serce je usłyszy, czy będzie się zachwycać?

ozdobię je pauzami i tempem na trzy czwarte,

podążę w snu aksamit, zjednoczę się ze światem…

Oswoję nieba ciszę, zadźwięczy w uszach echem,

wspomnienia drżą w klawiszach, zakwitną dnia uśmiechem…

cisza obejmie czule, do snu kołysze lekko,

hałasu dnia nie czuję i w tym jest rzeczy sedno…

 

 

 Zbudzić się ze snu – Janina Piwowarczyk

 

/marzenie/,

różowością bujną magnolia się spłoniła
okryła się suknią wypuściła listowie
otwarła drzwi wiosny – a z nią życiowa siła
wlała się krwią soków drzewom w żyły na zdrowie

drzewa żywe zielenią nadzieja wypełniła

szumiąc sercom młodym odważnym i wspaniałym

świetlistym promieniem wiadomość sercu miła

rozproszyła smutki oczy się roześmiały

ze snu już się budzi świat od zarazy wolny

rześki poranek wita znów świeci w jasnym słońcu

pszczoły i motyle znowu lotem frywolnym

brzęczą nad polami o pandemii końcu

 

 Na dzień dobry 2 – Janina Piwowarczyk

 

Niebo blaskiem się mieni, to dzień odsłania firanki,

rdzawe smugi pląsają pośród lazuru nieba,

chmurną twarz głaska słońca promieniami,

w rzeźbionych chmurach cień nocy się rozlewa.

Ślady snu strząsa z oczu młody, jasny poranek,

czuły nastrój rozsiewa melodią ptasiego radia,

jak pasma lśniących włosów czesze myśli zaspane,

w okno wpada promień i myślom dodaje ognia.

Dzień zapachniał kawą, pocałunkiem słodzoną,

czar chwili zachował, otulił serca ciepłem.

Powoli świstem wiatru rozchylił mgieł zasłony,

słońce szczęśliwym trafem znów do nas się uśmiechnie.

Szumią słów zaklęcia niewypowiedziane,

myśli w głębinach serca tkwią zaczarowane…

To nie wiatr, to skrzydła – to anioł przysiadł blisko,

ochronić ciebie i mnie, by przetrwać mimo wszystko…

 

W południe burza – Janina Piwowarczyk

 

Poranna zorza welonem spowita,

Wachluje niebo ptasimi skrzydłami

W różowych smugach kąpie się, gdy świta

Przetyka haftem – promieni światłami…

Powietrze z wolna gęste oparami,

Stroją się chmury w białe krynoliny,

Pęcznieją w kłębach, mienią kolorami,

W samo południe ziemi zrobią chrzciny.

Zwiastuny burzy gruchają gołębim,

Cichym pomrukiem, jeszcze ostrzegają.

Zza chmury niebo wytacza swój bęben,

A eter cały zadrżał perkusjami!

Ptaki chóralne ściszyły świergoty,

Umilkły, w drzewa koronie spoczęły.

Schował się nawet kolorowy motyl,

Spęczniałe chmury deszczem w dół chlusnęły

Nastała cisza, nawilżone wszystko,

Ozonem pachnie, wróciła myśl chyża…

Złudą jest spokój, przelotną kołyską

Bujała burza – następna się zbliża…

 

Upragniona – Janina Piwowarczyk

 

Nocy upragniona

pocałunkiem ciemności

żegnasz dzień stroskany

czarnym kotem łasisz się do stóp

rozwieszasz brylanty na granacie nieba

wróżysz z przykrótkich snów

ślady Morfeusza znikają

na otwartych powiekach dnia