utw

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Wycieczki piesze
Email Drukuj PDF

24.03.2017 r. Trasa: Siedlec-Wierzchosławice-Tarnów

Ponieważ, pomimo nastania wiosny kalendarzowej i wyraźnych jej oznak w przyrodzie, wciąż jednak pogoda jest niepewna, postanowiliśmy zadziałać i ostatecznie rozprawić się z zimą topiąc Marzannę. Tak więc dołączyła do naszej 15-osobowej grupy „niezwykła panna”. Trasę rozpoczęliśmy w Siedlcu, skąd przez Bobrowniki Małe, wałem wzdłuż Dunajca i nową ścieżką rowerową „velo Dunajec” dotarliśmy do brzegu rzeki w Ostrowie. Tutaj miała rozpocząć swoją wędrówkę Dunajcem do Bałtyku nasza towarzyszka Marzanna. Jednak, gdy spojrzeliśmy w jej smutne oczy, zrobiło się nam żal (zwłaszcza, że woda w rzece była jeszcze mocno zimna). Dodatkowo Antoś odczytał petycję doręczoną przez Zosię w jej obronie. Zapadła więc decyzja o ułaskawieniu naszej Marzanny. Nad Dunajcem rozpaliliśmy pierwsze w tym roku ognisko i upiekliśmy kiełbaski. Ponieważ autobus do Tarnowa mieliśmy dopiero za godzinę, postanowiliśmy iść dalej pieszo i tak dotarliśmy do pętli autobusowej w Tarnowie-Mościcach. W sumie przeszliśmy 13 kilometrów. A Marzanna wróciła z nami i będzie zdobić ogródek Kazia, więc nie wiadomo jak to teraz będzie z tą wiosną  .

Tekst: M.Wielgus

17.03.2017 r. Trasa: Gwoździec - Łysa Góra - Dębno

Jest 17 marca i 17-tu Łazików melduje się na przystanku busów by dotrzeć do Gwoźdźca, skąd rozpoczyna się nasza kolejna wędrówka. Kierujemy się w stronę Łysej Góry ;  idziemy po części polami i wiejskimi drogami, mijając stojące przy drodze kolejne stare kapliczki, a po  części leśnymi ścieżkami. Dochodząc do znanej nam już dobrze wiaty koła łowieckiego zatrzymujemy się tu na dłuższy odpoczynek i posiłek. Z lasu przekazujemy pozdrowienia i życzenia nieobecnemu w związku z pobytem w szpitalu, dzisiejszemu solenizantowi Zbysiowi. Dochodząc do Łysej Góry nie możemy ominąć znajdującego się w pobliżu miejsca pamięci - pomnika w miejscu zestrzelenia przez Niemców samolotu Liberator z siedmioma alianckimi lotnikami na pokładzie, powracającego do bazy we Włoszech po dokonaniu zrzutu dla powstańców warszawskich w sierpniu 1944 r., chociaż wymaga to nadłożenia 1 kilometra. Szukamy po drodze oznak wiosny i rzeczywiście znajdujemy – w pierwszych kwiatkach, nieśmiało wychylających się z ziemi, baziach na drzewach i śpiewie fruwającego nad polem skowronka. Ostatni odcinek trasy prowadzi wśród licznych sadów jabłoniowych, o tej porze roku szarych i smutnych – musimy tu wrócić w maju, w porze kwitnienia jabłoni. Trasę kończymy w Dębnie po przebyciu około 18 kilometrów.

Tekst: M.Wielgus

09.03.2017 r. Trasa: Dębno – Porąbka Uszewska – Bocheniec – Brzesko

Dzień 9 marca rozpoczął się piękną słoneczną pogodą, więc pomimo niezbyt optymistycznych prognoz na dalszą część dnia, Łaziki, w liczbie 8 osób, wyruszyły na szlak. Busem dotarliśmy do Dębna, skąd skierowaliśmy się do Porąbki Uszewskiej. Po drodze mijaliśmy liczne, urokliwe stare kapliczki. Dotarłszy do Porąbki nie mogliśmy ominąć Sanktuarium Matki Boskiej z Lourdes. Grota, zbudowana na wzór francuskiej, może zrobić wrażenie, ale nam najbardziej podobały się ceramiczne mozaiki przedstawiające sceny tajemnic różańcowych, zaprojektowane i wykonane przez artystę ceramika – Jerzego Sachę. Po krótkim odpoczynku i posileniu się, ruszyliśmy dalej. Niestety prognozy pogody sprawdziły się i zaczął siąpić deszczyk, na szczęście niezbyt mocny. Tak dotarliśmy do kolejnego miejsca kultu religijnego – Kościółka św.Anny na Bocheńcu (400 m.) z „cudownym” źródełkiem. Miejsce znane jest również ze wspaniałej panoramy okolic, niestety, ze względu na pogodę nie było nam dane tym razem tego doświadczyć. Tutaj kolejny odpoczynek pod napotkaną wiatą. Deszczyk przestał padać, więc ruszyliśmy w dalszą drogę, aby przez Okocim dotrzeć do Brzeska, skąd busem wróciliśmy do Tarnowa. W sumie przeszliśmy prawie 19 km, co dało się odczuć w nogach.

Tekst:  M.Wielgus

05 grudzień  : Olszyny - Żurowa - Ryglice

Dziewięciu najodważniejszych Łazików wybrało się w mroźny, słoneczny dzień na zimową wycieczkę, której start rozpoczął się w miejscowości Olszyny. Wokół nas świeży śnieg, porażający bielą skrzącą się w słońcu.Stromą asfaltowa drogą weszliśmy na wzniesienie, z którego rozpościerał się piękny widok położonych poniżej grup domów, a w oddali widoczny był zarys Tatr. Wspaniały widok !!!!! Po dojściu do Żurowej odwiedzamy producentów przedmiotów użytkowych z drewna. Po zaopatrzeniu się w drobne  wyroby  - odpoczynek w niżej położonej wiacie przy ciepłej herbacie i kanapkach.Wyruszamy w kierunku Ryglic podziwiając otaczające nas widoki. Bezwietrzny, słoneczny dzień - jak rzadko który w ostatnim  okresie - sprzyja spacerom.

Po przemierzeniu 11.kilometrów wyjeżdżamy z Rynku w Ryglicach do Tarnowa.
Do zobaczenia na kolejnych - miejmy nadzieję - tak udanych wycieczkach.
Dz. Moszumańska

 

" Łaziki"  -  Patriotycznie w Łowczówku

Grupa 18.Łazików zmierza z Piotrkowic niebieskim szlakiem w kierunku Łowczówka, by tam zaświecić Legionistom w to listopadowe Święto.   Wokół cisza, znikomy ruch samochodowy. Piękne barwy kolorowych lasów cieszą nasze oczy.... Za Łowczowem, po stromym podejściu, krótki odpoczynek u stóp kapliczki. Do Cmentarza mamy jeszcze ok.2 km. Po drodze mija nas grupa cyklistów z Tarnowa, też - jak się domyślamy - zmierzająca w tym kierunku. Przed 12. docieramy  pod Cmentarz, gdzie w Kaplicy instalują nagłośnienie przed mającą się rozpocząć mszą.
Świecimy na grobach Legionistów, robimy kilka pamiątkowych zdjęć pod Kaplicą, po czym pomału organizujemy się pod wiatą i rozpalamy ognisko.
Naszą obecność tam, dopełnia spotkanie i miła rozmowa z Wójtem Gminy Pleśna, od którego dostajemy w prezencie  publikację "Dziedzictwo Wielkiej Wojny w Krajobrazie. Obraz Pamięci".  Nasze miłe pogwarki i konsumpcję pieczonych kiełbasek zaburza ryk motorów zbliżającej się "Watahy", która również przybyła by uczcić  to Święto.
Wspólnie  z nimi śpiewamy kilka piosenek legionowych,  po czym pomału porządkujemy stół, by wybrać się w drogę powrotną.
Idziemy w kierunku Rychwałdu, po 40 min.docieramy na przystanek Rychwałd Pustki skąd wracamy do Tarnowa. Mamy w nogach ok.15 km, a w sercach spore zadowolenie z wycieczki.
Z.Moszumańska

 

Łaziki – 4.11.2016 – Puszcza Niepołomicka

Wykorzystując kolejny dzień bez deszczu (wg prognoz pogodowych), zaplanowaliśmy tym razem wędrówkę przez Puszczę Niepołomicką. Pociągiem dojechaliśmy do Stanisławic, skąd skierowaliśmy swoje kroki na leśne dukty puszczy. Krajobraz o tej porze roku nieco nostalgiczny od czasu do czasu urozmaicały ostatnie, jeszcze nie opadłe złote liście i zielone kępy traw, ale pogoda rzeczywiście dopisała, więc dobry nastrój nas nie opuszczał. Przemierzając puszczę doszliśmy do punktu gdzie odchodziła droga do Kłaju i stacji kolejowej (dystans 5,7 km). Po krótkiej naradzie podjęliśmy decyzję, że idziemy dalej - do stacji Szarów, trasą nieco krótszą (ok.5 km) . Po przejściu ponad 2 km skręciliśmy w drogę prowadzącą do Szarowa. I tu przykra niespodzianka: od spotkanej kobiety dowiedzieliśmy się, że dojście do stacji jest niemożliwe za sprawą bobrów, które zbudowały tamę i woda zalała znaczny obszar, w tym drogę.  Nie było wyjścia musieliśmy się wrócić do poprzedniej krzyżówki , by dojść do stacji kolejowej w Kłaju. I tak z planowanych ok. 15 km zrobiło się 20 km (z haczykiem). Nie zdążyliśmy na planowany pociąg, ale chyba w nagrodę za nasze trudy kolejny pociąg okazał się bardzo nowoczesny  i wygodny. Do Tarnowa dotarliśmy już o zmierzchu.

Tekst: Małgorzata Wielgus

 

ŁAZIKI – 14.10.2016 - z Woli Rzędzińskiej do Zaczarnia

Korzystając z jednego z niewielu w ostatnim czasie pogodnego dnia Łaziki wyruszyły w drogę. Trasa tym razem nie była zbyt długa - z Woli Rzędzińskiej do Zaczarnia – gdyż w planie dnia było, tradycyjne o tej porze roku, pieczenie ziemniaków w ognisku. Wyruszyliśmy z Woli Rzędzińskiej, by po przejściu paru kilometrów dotrzeć do gościnnej posiadłości Tereni i Antosia w Zaczarniu. Pogoda rzeczywiście wspaniale dopisała, więc humory również były wspaniałe. W oczekiwaniu na ziemniaczki zabawa wokół ogniska rozkręciła się na dobre. Ziemniaki (z masłem czosnkowym) smakowały wyśmienicie, jak również inne smakołyki przygotowane przez gościnnych gospodarzy, więc na zabrane ze sobą kiełbaski nikt już nie miał ochoty i wróciły one do domu. Z wielką niechęcią opuszczaliśmy urokliwe miejsce, by autobusem z Lisiej Góry wrócić do Tarnowa.

Tekst: M.Wielgus

Łaziki – 15.07.2016 Trasa: Skrzyszów – Las Kruk – Zawada - Tarnów

W piątkowy ranek grupa 16-tu Łazików dotarła do Skrzyszowa. Trasę rozpoczęliśmy od zwiedzenia XVI-wiecznego drewnianego kościółka, największego na małopolskim Szlaku Architektury Drewnianej. Oglądnęliśmy piękne polichromie z okresu późnego gotyku i z czasów późniejszych, barokowy ołtarz   i jeszcze starsze ołtarze boczne, stalle gotyckie z końca XV w. zdobione misternymi ornamentami oraz inne elementy wyposażenia. Kolejnym punktem naszej trasy był Las Kruk, ze znajdującym się tam pomnikiem, upamiętniającym zamordowanych przez hitlerowców, w tym Stefanię Hanausek Ale wcześniej zatrzymaliśmy się pod lasem, aby spożyć niesione z sobą wiktuały. Niedawna solenizantka Elżbieta poczęstowała nas słodkościami (i czymś jeszcze), a Kaziu świeżymi produktami ze swojego warzywnika, my zaś „odwdzięczyliśmy się” odśpiewaniem tradycyjnego „STO LAT”. Oddawszy cześć pomordowanym w leśnym wąwozie, ruszyliśmy w dalszą trasę, by dotrzeć do drugiego kościółka na Szlaku Architektury Drewnianej w Zawadzie na Górze św.Marcina. Ponieważ kościół był zamknięty, oglądnęliśmy go z zewnątrz, a wnętrze tylko przez oszklone drzwi,  stwierdzając, że trwają tam prace konserwatorskie. Musimy tu wrócić po remoncie. Opróżniwszy plecaki z resztek prowiantu  wróciliśmy do Tarnowa. W sumie przeszliśmy około 10 km.

Tekst: M.Wielgus

 

21.06.2016 r Łaziki na trasie Jodłowa(Wisowa)-Liwocz-Czermna

Jak zwykle pogoda „łazikom” sprzyja. Mimo mało optymistycznej prognozy i porannym opadzie deszczu, zdecydowaliśmy się wyruszyć w trasę. Od dawna planowana wycieczka na górę Liwocz - doszła więc do skutku. Do przejścia mieliśmy ok. 13 km - trasą: z miejscowości Wisowa przez górę Liwocz do miejscowości Czermna. Znaleźliśmy się więc w rejonie Pogórza Ciężkowickiego, a konkretnie jego centralnej części, Paśmie Brzanki i Liwocza. Szlak pieszy, w przeważającej części prowadził zacienionymi duktami leśnymi i w kilku tylko miejscach, przecinał pachnące pięknie o tej porze łąki lub prowadził wzdłuż zielonych pól. Z miejsc tych mogliśmy podziwiać, wznoszące się przed nami pasmo Liwocza, z charakterystyczną w kształcie stożka sylwetką góry. Później znowu wchodziliśmy w las, zbierając i smakując pierwszych w tym roku borówek, uzupełniając przy okazji nasze plecaki grzybami. Po krótkich dwóch podejściach, na Mały Liwocz i Liwocz (560m n.p.m) byliśmy u celu. Z tarasu widokowego na górze Liwocz, podziwialiśmy jeden z najrozleglejszych widoków w naszym rejonie. Rozległa panorama, pozwalała rozkoszować się niezwykle pięknymi widokami, najdalszych i bliższych okolic - od szczytów bieszczadzkich, przez Beskid Niski, Beskid Sądecki i w bliższej perspektywie Pogórze Karpackie i dolinę Wisłoki. W tak uroczym miejscu, mieliśmy okazję złożyć życzenia imieninowe naszym solenizantom. Danusi, Ali, Wandzi i Jankowi.

Po łagodnym zejściu z Liwocza do Czermnej, czekała nas jeszcze „uczta” duchowa. Zwiedziliśmy XVI w. drewniany kościółek „perełkę” na szlaku architektury drewnianej. Nie mogliśmy więc ominąć takiej okazji. Do Tarnowa wróciliśmy przed godz. 18.00

Dziękuję koleżankom i kolegom za udział w wycieczce. Anna Frysztak

 

Łaziki – 10.06.2016 Trasa: Szczepanowice – Dąbrówka Szczepanowska - Janowice

Tydzień rozpoczęliśmy wędrówką wzdłuż rzeki Białej, natomiast na koniec tygodnia wyznaczyliśmy sobie trasę wzdłuż doliny Dunajca – ze Szczepanowic przez Dąbrówkę Szczepanowską do Janowic. Jedenastu Łazików maszerowało wśród pól czerwonych od kwitnących maków oraz drogami pachnącymi jaśminem i dzikim bzem. Postój wyznaczyliśmy sobie oczywiście na brzegu Dunajca, upajając się, słońcem, pluskiem wody, widokiem szybujących nad wodą rybitw i całej otaczającej przyrody. Tutaj też odśpiewaliśmy tradycyjne „100 lat” Antosiowi – rychłemu solenizantowi i rozkoszowaliśmy  się  przeeeeepysznym,  jak zwykle,  wypiekiem Tereni  –  tym razem sernikiem.

W sumie przeszliśmy 12 km, by z Janowic busem wrócić do Tarnowa

Tekst: M.Wielgus

 

Łaziki – 06.06.2016 Trasa: Tarnów-Izby-Źródło Białej  (wzdłuż rzeki Białej Tarnowskiej do jej źródeł u stóp Lackowej)

Rankiem 6 czerwca 2016 r. w liczbie 20 osób wsiedliśmy do busa, aby przebyć trasę wzdłuż rzeki Białej (Tarnowskiej) od Tarnowa aż do jej źródeł u stóp góry Lackowa. Po drodze kolega Paweł, znawca i miłośnik ziem na wschód od Tarnowa (aż po Kaukaz, a może i dalej), zapoznał nas z ciekawą i trudną historią tych terenów oraz jej autochtonicznych mieszkańców – Łemków. Busem dotarliśmy do wsi Izby skąd pieszo wyruszyliśmy dalej. Rzeka Biała towarzyszyła nam przez całą trasę, co jakiś czas przecinając naszą drogę. Na szczęście z powodu skąpych opadów deszczu w ostatnim czasie poziom wody w rzece nie był zbyt wysoki i obeszło się bez brodzenie w wodzie (może szkoda?). Sprawę załatwiły wystające z wody kamienie, ułatwiające nam przejście. Mimo to, ten i ów(owa) zamoczyli buty. Po drodze mijaliśmy starą cerkiewkę, położoną w nieistniejącej już wiosce Bieliczna, otwartą całą dobę, pomimo znajdujących się tam w ołtarzu dość starych i wartościowych ikon, więc  nie omieszkaliśmy zwiedzić jej wnętrza, jak również położonego obok cmentarza łemkowskiego. Tu również zrobiliśmy pierwszy postój i krótki odpoczynek, po czym ruszyliśmy dalej. Droga pięła się cały czas łagodnie pod górę, a rzeka robiła się coraz węższa. Tylko od czas do czasu rozlewała się szerzej za sprawą działalności bobrów. Ostatni odcinek trasy, prowadzący przez rozbrzmiewający śpiewem ptaków las, doprowadził nas do celu tj. źródła Białej. Orzeźwiwszy się zimną wodą źródlaną ruszyliśmy dalej w górę, by następnie wzdłuż granicy polsko-słowackiej ruszyć w drogę powrotną.     Po wyjściu z lasu oczom naszym ukazał się widok zapierający dech w piersi: na Lackową, Beskid Sądecki i bliższą okolicę, a przede wszystkim na cudowną ukwieconą rozległą łąkę. Trudno by było nie zatrzymać się tu na dłuższy postój. Napawając się widokiem, błogim leniuchowaniem, opróżniliśmy plecaki z reszty prowiantu, po czym ruszyliśmy dalej w kierunku Izb do naszego busa. Do Tarnowa wróciliśmy przed 18-tą, przemierzywszy pieszo 12 i pół kilometra.
Dziękujemy Pawłowi za przygotowanie i poprowadzenie dzisiejszej trasy oraz interesującą lekcję historii i prosimy o jeszcze!
Tekst: M.Wielgus

 

Zgłobice  - Błonie - Szczepanowice - Lubinka

27.maj, piękny ,upalny dzień. 14.osób stawiło się na zbiórce, by pojechać do Zgłobic, a stamtąd poprzez Błonie wyruszyć w stronę Szczepanowic. Ale wcześniej, wspólne zdjęcie pod
Domem Ludowym w Błoniu z Danusią i Zbyszkiem, którzy musieli skończyć swój spacer. Udajemy się cały czas na południe, w słońcu,  przy kwitnącej wokół zieleni i śpiewie ptaków w kierunku Szczepanowic... I jakaż niespodzianka..spotkanie z naszą koleżanką Anią F. która aktualnie "babciuje". Rozmowom i podziwom nad małym Wiktorem nie było końca, a było też coś dobrego na ząb...(żałujcie nieobecne Łaziki). W Szczepanowicach, po krótkiej naradzie i zaliczeniu ok.9 km, podzieliliśmy się na 2 grupy - z której jedna poszła dalej na Lubinkę, a reszta zmęczona upałem wróciła do Tarnowa. Do spotkania na następnej wycieczce.....

Zdzisława Moszumańska

 

 

Trasa: Kępa Bogumiłowicka – Biała – Klikowa 13.05.2016 r

Pomimo niezbyt optymistycznych prognoz pogodowych oraz „złowieszczej” daty, 16. Łazików stawiło się na punkcie startowym zaplanowanej trasy. Celem naszym było „zaliczenie” ostatniego, nie przebytego jeszcze przez nas, odcinka czerwonego szlaku, okrążającego Tarnów. Busem dojechaliśmy do Kępy Bogumiłowickiej, skąd po części wałem wzdłuż rzeki Białej, a po części bitą drogą ruszyliśmy w kierunku wsi Biała. Trasa wiodła wzdłuż terenów przemysłowych, więc przez cały czas towarzyszył nam widok dymiących kominów fabrycznych, a ponadto uciążliwy donośny hałas pracujących urządzeń. Niezbyt przyjemne dla oka i ucha wrażenia na szczęście łagodził widok soczystej zieleni wzdłuż wału oraz kwitnących w trawie polnych kwiatków. Po przejściu kładki na rzece Białej i dotarciu do wsi Biała widok zmienił się diametralnie, a w szczególności ustał męczący hałas. Teraz szliśmy wzdłuż zabudowań wiejskich i ogrodów w pełnym rozkwicie bzów, azalii, tulipanów i innych kwiatów ogrodowych. Mijając po drodze pomnik upamiętniający poległych w czasie II wojny światowej żołnierzy - harcerzy z Szarych Szeregów, doszliśmy do Klikowej, gdzie w Stadninie Koni zatrzymaliśmy się na dłuższy odpoczynek. Plany przejścia ostatniego odcinka przez park „Piaskówka” pokrzyżował deszcz, który właśnie zaczął siąpić, w związku z czym autobusem miejskim wróciliśmy do centrum.

M.Wielgus

 

Kępa Bogumiłowicka -  Zbylitowska Góra - Zgłobice - Błonie

5.maja 11.Łazików wyruszyło wałem nad Dunajcem nad łąkami i polami w kierunku Zbylitowskiej Góry, ciągle wspominając jeszcze niedawny jubileusz . Przy wtórze świergolących ptaków i zapachu kwitnących drzew - ach ta czeremcha - dotarliśmy do Zbylitowskiej Góry.  Wchodzimy do pięknego Lasu "Buczyna" podziwiając roślinność , stawy i krętymi ścieżkami docieramy do miejsca , które jest miejscem krótkiego postoju,posilenia się i rozmów nt. następnych planów wycieczkowych. Krótka sesja fotograficzna  i marsz w kierunku Zgłobic, by móc niemal zamoczyć nogi w wodach Dunajca i wystawić twarz do słońca. W Błoniach po wizycie w naszym zaprzyjaźnionym sklepie, zmierzamy stromą ścieżką przez las w kierunku szkoły, a stamtąd autobusem  powrócić do Tarnowa po przemierzeniu 10 km. i nacieszeniu się widokiem wspaniałej wiosennej przyrody.
Zdzisława Moszumańska

 

 

 

 

Nie do wiary - to już 100. za nami!!!!

29 kwietnia 2016 r. spotkaliśmy się w scenerii Oberży pod Grzybem dzięki życzliwości jej właścicieli. Zaszczycili nas swoją obecnością członkowie Zarządu i Rady Słuchaczy oraz inne życzliwe nam osoby na czele z Panią Prezes Marią Kanior. "Łaziki" w liczbie 24 osób najwytrwalsi w wędrówkach przez minione 3 lata, bez względu na pogodę i porę roku przybyli, by w miłej, gwarnej atmosferze cieszyć się wspólnie z tego skromnego jubileuszu. Każdy z Łazików został uhonorowany Certyfikatem Łazika i kolorową chustą ze stosownym napisem. Tytuł Honorowego Łazika otrzymała Pani Prezes.  Nie zabrakło transparentu ŁAZIKI, podsumowań, podziękowań, śpiewania piosenek turystycznych, STO LAT........ Uroczystość uwieńczyło spożycie wspaniałego tortu, przygotowanego specjalnie na tą okazję i wypicie tradycyjnej lampki szampana. Ale,ale, by tradycji stało się zadość, po zakończeniu uroczystości wyruszyliśmy - a jakże - na trasę: Piotrkowice -  Las Czerwony Dół - Łękawka - Łękawica

tekst Zdzisława Moszumańska

 

Piotrkowice -  Las Czerwony Dół - Łękawka - Łękawica - 100

Piotrkowice -  Las Czerwony Dół - Łękawka - Łękawica
Bocznymi drogami i leśnymi ścieżkami wędrowaliśmy wśród wspaniałej młodej zieleni, idąc to w górę to w dół, ciesząc się ze wspaniałej atmosfery na naszej uroczystości oraz planując następne wypady. Tym bardziej, że pogoda i pora roku sprzyjają ich organizowaniu.
Do Tarnowa wróciliśmy przed 16.     
Z turystycznym pozdrowieniem
Zdzisława Moszumańska

 

Trasa:  Piwniczna – Hala Pisana – Cyrla – Rytro - 99


Tym razem Łaziki podniosły poprzeczkę i postanowiły zmierzyć się z nieco wyższymi górkami. W liczbie 18-tu osób, pod przewodnictwem Pawła, przy nieźle zapowiadającej się pogodzie, wyruszyliśmy busem z Tarnowa do Piwnicznej. Pierwszym celem naszej wędrówki była Hala Pisana (1044 m n.p.m.). Nie da się ukryć, że chwilami było ciężko na długich i stromych podejściach. Po przeszło 3-ch godzinach  osiągnęliśmy cel. Trudy wspinaczki wynagrodziły wspaniałe widoki – nie wyłączając Tatr. Kolejnym punktem naszej wędrówki była Cyrla – hala położona na wysokości 844 m n.p.m. wraz ze zlokalizowanym na niej schroniskiem. Teraz było łatwiej bo trasa w większości prowadziła w dół, chociaż niekiedy nieco stromo. Schronisko na Cyrli, wraz z gospodarzem p. Jackiem, powitało nas gościnnie. Tutaj zastaliśmy grupę młodzieży szkolnej z Tarnowa, prowadzoną przez syna naszego kolegi Łazika – Zbyszka. Po dłuższym, leniwym odpoczynku i posileniu się „czym chata bogata”, ruszyliśmy w dalszą trasę. Ostatni etap to zejście do Rytra, gdzie czekał na nas bus. Teraz stromizny to już była powszechność. Nie obeszło się bez kilku upadków, na szczęście niegroźnych.
Po godzinie 20-tej szczęśliwie wróciliśmy do Tarnowa. I JUŻ MAMY OBRANY KOLEJNY CEL!


Łętowice - Lasy Radłowskie - Łętowice - 98

15 kwiecień - grupa Łazików w sile 18.osób wyruszyła busem do Łętowic, by po pół godzinnym marszu trafić na ścieżkę rowerową, którą  weszliśmy na Drogę Królewską biegnącą przez Lasy Radłowskie. Sprzyja nam piękna pogoda, słońce. Szerokim wygodnym leśnym duktem, przy wtórze ptaków i otoczeni piękną świeżą zielenią przemierzyliśmy 6,5 km. Podczas postoju przy ognisku zmieniamy plan powrotu i zachwyceni urodą lasu postanawiamy ponownie przejść przez niego, by z Łętowic po przejściu niecałych 14 km powrócić do Tarnowa.
Z.M.


Łysa Góra - Wolnica - Roztoka - 97


Wojnicz - Więckowice - Panieńska Góra - Sukmanie - 96


31.marca 11.najwytrwalszych łazików niezrażonych niesprzyjającą pogodą wyjechało do Wojnicza,by przy lekkim deszczu wymaszerować(niebieskim szlakiem) w kierunku Panieńskiej Góry. Deszcz ustał i powoli zaczęło się przebijać słońce, które towarzyszyło nam do końca wyprawy. Po odwiedzeniukaplicy p.w. Matki Boskiej Loretańskiej,  weszliśmy w nieco błotnistą drogę leśną, by powoli piąć się w górę, mijając Stacje Drogi Krzyżowej. Zdyszani,zmęczeni (zero kondycji po zimie) dotarliśmy pod Krzyż. Miejsce to stało się dla nas odpoczynkiem, po którym powróciliśmy na czarny szlak, którym długą drogą leśną, a później lokalną drogą asfaltową zeszliśmy do Sukmania, z którego powróciliśmy busem do Tarnowa po przemierzeniu 12 km.

Do spotkania na następnej wycieczce....     Z.M.



Kłokowa - Błonie - Zgłobice - 95

18.marca 10. Łazików w piękny, słoneczny, choć bardzo wietrzny dzień wybrało się na kolejną wycieczkę. Po pierwszych perturbacjach ze środkiem lokomocji, wyjechaliśmy do Kłokowej, by stamtąd wyruszyć na 13. km trasę. Wszędzie widać" szaleństwa" wiosny, zakwitające krokusy inne  urocze  kwiatki,forsycje, żywopłoty a także  motyle (tak,tak!!!). Serca się radują!!!!!Po dotarciu do Kościoła w Rzuchowej, dołączył do nas kolega Zbyszek, by
wspólnie wyruszyć w kierunku  miejscowości Błonie. Po drodze w brzozowym zagajniku przerwa na posiłek, a także odśpiewanie "Sto Lat" naszemu koledze. Po dojściu do Błoń i zaopatrzeniu się w smakowite wędliny, ostatni odcinek naszej wędrówki - przejście do Zgłobic i powrót busem do Tarnowa.
Zdzisława Moszumańska.



Jodłówka - Wałki - Czarna   - 94




Tuchów - Tuchowski Las - Trzemeska Góra - Łękawica 93

W dniu 12. lutego ósemka odważnych łazików wybrała się do Tuchowa, by spokojną boczną drogą zmierzać w kierunku Tuchowskiego Lasu. Tam w scenerii zimowej, w pięknym lutowym słońcu czas na odpoczynek, zapalenie ogniska, posiłek...Po godzinie wyruszyliśmy nadal niebieskim szlakiem na Trzemeską Górkę - cały czas po iskrzącym się , nieskażonym inną stopą śniegu. Zmęczeni wędrówką, zmierzamy w kierunku Łękawicy, by po pokonaniu 16.km wsiąść pod Kościołem w Łękawicy do autobusu powrotnego do Tarnowa.
Zdzisława Moszumańska


Jodłówka tuchowska - Brzanka - Ryglice  92

Końcówka karnawału!! Łaziki w sile 22 osób postanowiły pożegnać go  na wspólnej posiadówie na Brzance w towarzystwie karnawałowych dekoracji, muzyki - nasz niezawodny kolega Zbyszek - wspólnych śpiewów, tańców, łasuchowania i żartów. Powitała nas piękna zimowa sceneria Brzanki, ogień trzaskający w kominku i życzliwość gospodyni bacówki. Po spożyciu wszelakich wiktuałów, barszczy, żurków i bigosów zeszliśmy piękną, choć nieco błotnistą drogą leśną do Ryglic , by wrócić do Tarnowa.
Zdzisława Moszumańska


Radłów - Wierzchosławice   91

W dniu 29.stycznia  szczęśliwa "trzynastka" Łazików wyruszyła  z Rynku w Radłowie,  spod  pomnika  Tadeusza Kościuszki  w  kierunku  Lasów  Radłowskich. Po  przejściu  3. kilometrów, w miejscowości  Brzeźnica  weszliśmy w leśny  kompleks. Szeroką, wygodna, choć  trochę  błotnistą  drogą  przeszliśmy 6 km - oddychając wspaniałym leśnym powietrzem -  by dotrzeć do Dwudniaków. Stamtąd asfaltową szosą, po przemierzeniu ok.3 km odjechaliśmy busem do Tarnowa. Wycieczka  udana, pogoda  wspaniała,  humory  dopisały - jak zawsze.  Dystans  12.km przemierzyliśmy w 4 godz robiąc 2 przerwy na posiłek , pogwarki i omawianie następnych planów i tras wycieczkowych.
Do następnego spotkania......Zdzisława Moszumańska.

 

ODLICZAMY!!!!!

 

Wola Rzędzińska - Lipie

Zimowy spacer smakował wybornie!! Nieprzestraszeni świeżymi opadami białego puchu 9.łazików przemierzyło 15.stycznia 6.kilometrowy odcinek  z Woli Rzędzińskiej do Lipia. Oczy nasze napawały się wspaniałymi widokami świeżego śniegu, trzeszczącego pod butami - jak za minionych śnieżnych zim-  oraz wspaniale udekorowanych drzew. Spacer zakończył się pysznym bigosem i kolorowymi opowieściami kolegi Pawła z odbytych przez niego licznych podróży.

Do następnego spotkania...w równie świetnym towarzystwie!!!

Zdzisława Moszumańska.

 

Piotrkowice - Łowczówek - Pleśna

Nareszcie mroźno! W ten mroźny poranek grupa 14. osób wyruszyła busem na kolejną wycieczkę. Po uruchomieniu sprzętu (kijki) ruszyliśmy spod Oberży pod Grzybem niebieskim szlakiem w kierunku Piotrkowic. Wygodną boczną drogą asfaltową biegnącą wśród pokrytych szronem pól i łąk doszliśmy do mostu na Białej, a za nim przejście przez tory i dalszy marsz w żwawym tempie - wszak mróz - w kierunku Łowczówka. Tam nieopodal Cmentarza Legionistów, pod zadaszoną wiatą,odpoczynek i wreszcie łyk gorącej herbaty, kanapki i słodycze. A ponad wszystko miła atmosfera, pogaduchy, żarty życzenia imieninowe i urodzinowe. Kolędowanie też było - a jakże!! Życzenia noworoczne - też. Potem drogą przez las w iście jesiennej scenerii schodzimy do Pleśnej. Szybko "łapiemy" busa i już przed godziną 14. po przejściu prawie 11 km. jesteśmy w Tarnowie.

Do następnej równie udanej wycieczki.... Zdzisława Moszumańska.

 

Trasa:  Szynwałd – Trzemesna – Tuchów

Wcześniejsze dni jesiennej szarugi i słoty, nie wróżyły w pogodzie nic dobrego. Tymczasem miła niespodzianka.  4 XII przy pięknej słonecznej pogodzie, w grupie 19 osób, dość wcześnie rano jak na tę porę roku, wyruszamy nie oznakowaną drogą, w kierunku górnej części wsi Trzemesna. To półmetek naszej trasy. Mimo mokrej nawierzchni powcześniejszych opadach, idzie się dobrze. Nieznacznie tylko podchodząc w górę, dojdziemy do rozdroża przy leśniczówce. Tu przy kapliczce, dogodne miejsce biwakowe, niewielki staw i mała leśniczówka… otwarta tylko dla nas, z rozpalonym wcześniej kominkiem. Jest przytulnie i smakowicie, obchodzimy bowiem imieniny Basi i Marysi. Pora jednak żegnać się z uroczym miejscem. Przed nami jeszcze druga część trasy. Przez las, a później szeroką, nowo utwardzoną drogą, zaliczając część szlaku św. Jakuba zejdziemy do Tuchowa. Mamy za sobą 13 km trasy.  Było miło, wesoło i … słonecznie.

Dziękujemy za niespodziankę Zbyszkowi i Kaziowi.  Do Tarnowa wracamy na godz. 15.00

Anna Frysztak

 

Trasa:  Jodłówka Tuchowska – Brzanka –Tuchów

Jesień… … kolorowa, ciepła, słoneczna. I, jak tu nie wyjść z domu. Wystarczy zabrać kijki, plecak z herbatą i ruszyć w trasę. Z Jodłówki Tuchowskiej, omijając przysiółek Świercze (450m), na grzbiet Brzanki podchodzimy łagodnie pnącą się w górę drogą. Prowadzi nas szlak niebieski i kol. Antoni. Na Brzance, zatrzymujemy się na chwilę w bacówce, jednym z wielu obiektów turystycznych w Beskidach i na Pogórzu Ciężkowickim. Czekają tam na nas, Danusia i Zbyszek z gorącymi gruszkami. Kto chce dodatkowo nacieszyć oczy pięknym krajobrazem, wspina się jeszcze na wieżę widokową. Lasami bukowo-jodłowymi pasma Brzanki, przeplatanymi brzozą, sosną, jaworem, dalej będziemy wędrować w kierunku Tuchowa. Później odkrytym terenem, wśród pól uprawnych, schodzimy do pierwszych domostw Burzyna. Stąd już niecałe 3 km na przystanek do Tarnowa. Wracamy na godz.15.00

tekst: A. Frysztak

 

Trasa:  Turza – Rzepiennik Biskupi

6 listopad – przy ładnej słonecznej pogodzie, w grupie 17 osób, wyruszamy na trasę:

Turza – Rzepiennik Biskupi. Grupę „łazików” prowadzi nasz kolega Antek. Trasa nieco krótsza niż zwykle, za to bardziej relaksowa. Z Turzy wędrujemy plątaniną starych i nowych dróg, wśród ciągle jeszcze zielonych łąk i już kolorowych jesiennych lasków. Droga prowadzi nas ładnym urozmaiconym terenem. To malownicza pora roku, więc korzystamy z tego i zatrzymujemy się dwukrotnie na dłużej, aby podziwiać kolory jesieni i  „poplotkować” przy herbatce. Tuż przed zejściem do Rzepiennika Biskupiego, zatrzymujemy się przy nowo otwartym obserwatorium astronomicznym, zlokalizowanym w samym środku Pogórza Ciężkowickiego. Niestety nie wchodzimy do środka. Zamknięte. Robimy za to pamiątkowe zdjęcia.

tekst:  A. Frysztak

Polichty - Sucha Góra - Faściszowa - Zakliczyn

W dniu 30.października Łaziki w liczbie 15 osób wyruszyły z DA do Policht. Piękny , słoneczny dzień zachęcał do wędrówki po jesiennych, kolorowych lasach. Z grzybami kiepsko, najlepiej obrodziły przepięknej urody muchomory. W dobrych humorach  przemierzyliśmy 13 km, by po leśnych wędrówkach  zejść do Zakliczyna i stamtąd powrócić do Tarnowa na godz.16.   Z.H.



1 październik 2015 – trasa:  Siemiechów – Lubinka – Janowice

Z Tarnowa o godz. 8.00 w grupie 18 –tu osób, odjeżdżamy busem do wsi Siemiechów, leżącej u podnóży masywu góry Wał. Stąd zaczynamy wycieczkę. Do przejścia mamy ok. 14 km. Chociaż poranek bardzo mglisty, już po godzinie, zza mgły przebijać się będzie, ciepłe jesienne słońce, odsłaniając widoki na wzniesienia Pogórza Rożnowskiego. Dochodzimy do „ Jurasówki „ niewielkiej stacji narciarskiej. Odpoczywamy krótko i robimy pierwsze zdjęcia. Dalej przez pasmo wału, idziemy w stronę bacówki „ Chata pod Wałem „.  Stąd rozciąga się rozległy widok od Pogórza Ciężkowicko – Rożnowskiego przez Beskid Niski, Sądecki, Gorce aż po Tatry. Podziwiamy widoki, częstując się herbatą i kawą. Dalej ładnym widokowo terenem dochodzimy do Lubinki, wzdłuż ciągle jeszcze zielonego bukowego lasu. Łagodnie opadającym wzniesieniem, z widokiem na dolinę Dunajca schodzimy do Janowic.

Anna Frysztak

 


Ptaszkowa
Piękny, słoneczny choć chłodny ranek...Wyjeżdżamy po 3.tygodniowej przerwie (upały)z dworca autobusowego  w sile 13 osób i zmierzamy na start naszej wędrówki. Po blisko godzinnej jeździe , wysiadamy w Kąśnej Górnej, by skrótami znanymi tylko naszemu koledze Antoniemu, dojść do  czerwonego szlaku zmierzającego do Siekerczyny. Wędrujemy  pięknym lasem przy wtórze mocno szumiących drzew, posilamy się czernicami, pniemy się stopniowo w górę i kontemplujemy piękne widoki rozpościerające się poniżej.
Sesja zdjęciowa pod Skałą Wieprzek pozwala na chwilowy odpoczynek, by znów mozolnie piąć się w górę w kierunku Bukowca. Na miejscu, nieopodal  pięknego Kościółka dłuższa,blisko godzinna posiada, posiłek...Po naradzie zapada  decyzja o zmianie celu naszej wycieczki z Siekierczyny na Falkową. Trasa już nie tak malownicza jak poprzednio, ale stopniowo w dół - co cieszy zmęczonych wędrowców.  Kwadrans po 15.jesteśmy na przystanku,ale musimy czekać do 16.05 na najbliższy bus. O 17.30 przyjeżdżamy do Tarnowa zmęczeni, ale zadowoleni (mam nadzieję) i dumni z przejścia w dobrej formie tych 16. km.
Do zobaczenia na następnej wycieczce - mam nadzieję już niebawem.
Z.H.

Czarna  - Chotowa - Czarna

30 lipca  11 Łazików wyrusza busem z Tarnowa do Czarnej, by udać się w stronę Chotowej - niestety drogą asfaltową!!!! Choć wokół lasy, ścieżek brak. Nie zrażeni tym faktem, przemierzamy ok. 7 km, by dojść do kompleksu wypoczynkowego w Chotowej. I tu niemiła niespodzianka: za samo wejście na teren każdy płaci 5zł. Na nic  zdały się nasze negocjacje i interwencje, trzeba płacić....

Ale warto było!! Teren pięknie zagospodarowany z licznymi atrakcjami dla młodych i starych, hotelem, plażą,ścianą wspinaczkową , parkiem linowym...a także domem weselnym swą architekturą przypominającym latarnię morską. Że nie wspomnę o zalewie -ratownik też jest!!!!! Po posiłku spożytym  pod strzechą (tak,tak) i odpoczynku powrót ta samą drogą do Czarnej. Wycieczka łatwa, prosta, rzec można rekreacyjna, liczyła niepełne 13 km.  Ale odbijemy to sobie  turystycznie następnym razem i troszkę się powspinamy.

Do zobaczenia!!!!!!!                  Z.H.

 

Przyroda, przyroda, jakże wspaniała....14. Łazików skoro świt dnia 12.czerwca- chcąc uciec przed naciągającymi upałami -  wyjechało do Lasów Wierzchosławickich, by pospacerować po nich i nacieszyć się widokiem wspaniałej zieleni , posłuchać kumkania żab i śpiewu  ptactwa wszelakiego...Niestety ,obecność komarów,uprzykrzała spacer, ale co tam!!! Dystans nie był zbyt długi, ale  przyjemny. Zakończyliśmy go miłymi pogwarkami w urokliwym miejscu (zdjęcia).

Do spotkania na następnej wycieczce.......  Z.H.

 

W dniu 4 czerwca grupka Łazików w mini składzie (4-ch osób) ponownie wybrała się w piękne lasy wierzchosławickie, tym razem wzdłuż ścieżki przyrodniczo-edukacyjnej. Spacer pozwolił na nowo odkryć uroki późnowiosennej przyrody. To wspaniałe, że tak niedaleko od miasta mamy takie cudowne miejsca. Niesamowitym przeżyciem było spotkanie z sową. W drodze powrotnej nie omieszkałyśmy odwiedzić na wierzchosławickim cmentarzu miejsce spoczynku b.premiera RP Wincentego Witosa. Na pewno powtórzymy jeszcze raz tą trasę w najbliższym czasie (i w liczniejszym gronie)

M.Wielgus

 

15.maja grupa 6 osób  wybrała się w Lasy Radłowskie.  Po przemierzeniu ok.2.km jezdnią (ach te asfalty!) weszłyśmy do jakże urokliwego lasu. Ścieżka rowerowa prowadząca szeroką , bitą leśną drogą nie sprawiała trudności - spacerek. Ale jak przyjemny: w świeżej zieleni, przy śpiewie ptaków i odgłosach cykad!! Dwa krótkie odpoczynki ,na polanie i nad stawem, pozwoliły na posilenie się i zebranie sił na dojście do celu wycieczki. Przemierzyliśmy w ten sposób 14 km,by pieszo przez Dwudniaki dojść do centrum Wierzchosławic, a stamtąd powrócić do Tarnowa.                    Z.H.


W dniu 8.maja grupa Łazików, przy ładnej,słonecznej pogodzie wyruszyła z Łękawki wśród rozkwieconych ogrodów w kierunku Pleśnej .Wędrując wśród zieleniejących pól i żółto kwitnącego rzepaku zmierzamy ku Piotrkowicom, by zatrzymać się na odpoczynek w Oberży Pod Grzybem. Siedząc na wypełnionym słońcem tarasie spożywamy swoje kanapki i słodkości, gawędząc w miłej atmosferze. Po czym wyruszamy w kierunku Słonej Góry. W Woźnicznej , po odwiedzeniu  dwóch  cmentarzy z okresu I Wojny Światowej ,odpoczywamy przy ognisku - mamy już w nogach 10 km. Schodzimy pomału  do Pleśnej i czekamy na środek lokomocji, by o 15. zameldować się w Tarnowie. W wycieczce brało udział 8 osób, przemierzyliśmy 14 km. Jesteśmy zmęczeni, ale zadowoleni. Najważniejsze, że pogoda i humory dopisywały.

Z.Haubrich

 

30 kwietnia 2015 r. – WAŁKI

Piękna wiosenna pogoda wyciągnęła nas z domów i pognała na kolejną wycieczkę. Tym razem trasa – raczej spacerowa – prowadziła przez piękne lasy wokół miejscowości Wałki, pośród soczystozielonej roślinności. Rozbujała wiosenna przyroda i rozbrzmiewający zewsząd śpiew ptaków radowały nasze oczy, uszy i serca. Po przejściu paru kilometrów drogami leśnymi dotarliśmy do torów kolejowych trasy Rzeszów – Tarnów i przystanku kolejowego „WAŁKI”. Położony wśród lasów przystanek przywołał wspomnienie dawnych szkolnych wycieczek przyrodniczych i rodzinnych niedzielnych wypadów na grzyby (i nie tylko).

Dotlenieni i zrelaksowani, linią autobusową „210” wróciliśmy do Tarnowa wczesnym popołudniem, planując już kolejną wędrówkę.

tekst M,Wielgus

18 grudzień 2014

Na nadchodzące Święta, wszystkiego co najpiękniejsze i najlepsze, miłości i życzliwości i aby przyszły rok, stał się czasem spełnionych marzeń i nadziei, wszystkim przyjaciołom z UTW i sobie wzajemnie

życzy grupa  "łazików"

 

11 grudzień 2014 - Przehyba

Grupa "łazików"- dziękuje organizatorom i niezwykle sympatycznej młodzieży ze szkoły im. Szczepanika w Tarnowie, za wyjątkową wycieczkę na Przehybę, wspaniałe wrażenia i za to, że w obecności uczniów, znów mogliśmy poczuć się młodo.                                                                                                                                                 Wszystkim uczestnikom tej wycieczki, dedykujemy fragment wiersza Jonasza Kofty.

Krok - jak zrobisz krok

Czy w przód czy w bok

Kolejna wpadka

Czy, zamknąć na klucz

Domu drzwi, w miejscu tkwić?

To niemożliwe, trzeba wyjść

Jutro to jutro, a dziś to dziś

I nie rozmyślać już

O kolejnej z burz

Złapać luz !!!

05 grudzień 2014  -  Trasa: Rzepiennik Strzyżewski - Nosalowa - Siedliska

Kończy się rok, a więc i nasze w tym roku wędrowanie. Planujemy jednak, jeszcze w grudniu, parę razy spotkać się na trasie. Grupa łazików, ciągle w dobrej kondycji i dobrym nastroju, organizuje się więc - na kolejną wycieczkę.       To ładna widokowa trasa, prowadząca nas trzema szlakami z Rzepiennika Strzyżewskiego, przez szczyt Nosalowej (365m npm) i dalej leśnymi duktami w kierunku Siedlisk, aż do obniżenia terenu wzdłuż brzegów rzeki Białej.

Ale od początku ...

Wysiadamy w Rzepienniku Strzyżewskim. Oprócz Rzepiennika Strzyżewskiego jest jeszcze: Rzepiennik Marciszewski, Biskupi, Suchy, a kiedyś, był jeszcze Rzepiennik Królewski. Nazwa pochodzi prawdopodobnie od rzepienia, rośliny porastającej pola i brzegi strumieni, lub od rzepy, którą tu uprawiano.                                                               My zatrzymujemy się w Rzepienniku Strzyżewskim, aby od razu udać się pod neogotycki, murowany z cegły i kamienia kościół pw. Wniebowzięcia NMP z 1864 roku. Posadowiony na wzgórzu, wzniesiony na planie krzyża, z dwoma wieżami, góruje nad okolicą. Kościół zachwyca nas architekturą. Wewnątrz, pięknie zdobiona polichromia     z motywem kwiatowym i kolorowe witraże. Tuż za kościołem, już na krótko, zatrzymujemy się pod XVIw "dworem", póżniej przebudowanym na prosty dworek wiejski. Dziś znajduje się tu dom parafialny.                         Po duchowej uczcie, rozstajemy się z zabytkowym miejscem i prawie na granicy dwóch Rzepienników: Biskupiego    i Strzyżewskiego, wchodzimy w szlak, którym wzdłuż kilku przysiółków, odkrytym, ładnym widokowo terenem, dojdziemy na grzbiet Nosalowej. Od strony wschodniej, dobrze widoczne przy dzisiejszej pogodzie - pasmo Brzanki, po stronie zachodniej - Pogórze Rożnowsko-Ciężkowickie. Po dłuższym marszu, tuż przy lesie, zatrzymujemy się na odpoczynek i składamy życzenia grudniowym solenizantkom - Basi, Marysi i Wiesi.                                                 Z Nosalowej, leśnym duktem po grubej warstwie jesiennych liści, a dalej wąską asfaltową dróżką, schodzimy do Siedlisk - miejscowości położonej po obu brzegach rzeki Białej. Przez wąską kładkę na rzece, przechodzimy do przystanku autobusowego. Kończy się nasza wycieczka. Wracając, myślimy już o następnej.

Dziękuję - i do zobaczenia za tydzień .....na Przehybie. A. Frysztak

26 listopad 2014. Trasa:  Łękawica - Zawada - Tarnów

Dzisiaj trasa trochę krótsza niż zwykle.Tylko 8 km. Grupa " łazików ", też mniej liczna. Pogoda raczej nie zachęcała do wycieczki. Gęsta mgła ograniczająca widoczność i chłodno. Po wczorajszych opadach deszczu - trochę mokro.                Od końcowego przystanku w Łękawicy, aż do Zawady, łagodnie, wąską asfaltową ścieżką prowadzi nas szlak niebieski. Wśród pól i zabudowań Łękawicy, zatrzymujemy się tylko na krótko. Mglisto, widoków niewiele.            W połowie drogi, do niebieskiego, dołączy jeszcze szlak żółty i czerwony. Wchodzimy w zabudowę wsi, mijając po drodze pętlę autobusową. Dochodzimy na szczyt Góry św. Marcina. Na szczęście, niebo trochę pojaśniało. Zatrzymujemy się przy drewnianym kościółku z XV w. Gotycki, kryty gontem, otoczony starymi lipami, wyróżnia się w zabudowie wsi. Dalej lekko z górki, omijając las, gdzie mokre i śliskie poszycie z liści nie wróży nic dobrego - schodzimy do "Podzamcza". Sadowimy się na ławkach i wyciągamy termosy z gorącą herbatą. Tuż przed Tarnowem, wydłużamy nieco trasę, skręcając w ul. Lotniczą i przez park Sanguszków, ul. Okrężną, most na Wątoku, ul. Lwowską - dochodzimy do budynku UTW. W komplecie meldujemy się na wykładzie.

Do zobaczenia - A.Frysztak

21 listopad 2014 - Trzemesna

"Andrzejkowe łazikowanie"

Ostatnie dni zimne i pochmurne.To już chyba koniec "złotej jesieni". Ale my, dzisiaj nie wybieramy się w trasę. Leniuchujemy przy suto zastawionym stole, w środku "trzemeskiego" lasu. Rozpalony kominek, zapach swieżo ściętego drzewa .... a w tle, muzyka naszej młodości. Parzymy kawę i częstujemy się pysznym, jeszcze ciepłym ciastem. Cóż chcieć więcej !.

Dziękuję za wspólne biesiadowanie - A Frysztak

12 listopad 2014. Trasa: Jaworsko - Wolnica - Roztoka

Dzisiaj pogoda, też nas nie zawiodła. 20 osobowa grupa "łazików" rozpoczyna kolejną wycieczkę.                           Początek szlaku w Jaworsku, na rozdrożu przysiółka Wilkówka (390m npm). Z rozdroża, drogą asfaltową,odkrytym widokowym terenem, mijając pojedyncze gospodarstwa osady Łazy, dochodzimy do dużego kompleksu leśnego; to Milowski Las. Gruntową drogą, między drzewami młodego bukowego lasu, wchodzimy na wierzchołek Wolnicy.       Po miękkim dywanie z jesiennych liści, dochodzimy do węzła trzech szlaków (niebieski, zielony, czarny), tuż przy leśnej ambonie. Pod dobrze zagospodarowaną wiatą wojnickiego koła łowieckiego, świętujemy urodziny naszej koleżanki. Jest gwarnie i wesoło. Ale to dopiero połowa drogi... Urozmaiconym terenem, przez Góry Sukmańskie, Góry Olszyńskie, z widokiem na dolinę Dunajca, zmierzamy na dłuższy odpoczynek przy ognisku.                             Jeszcze tylko "zbiorowe" zdjęcie i maszerujemy dalej.Teraz krótko wznosimy się utwardzoną drogą przez las i dochodzimy do czarnego szlaku, który poprowadzi nas do pierwszych domostw obrzeży Roztoki. Niestety, po drodze "zaliczamy" kilka błotnistych kałuż. Mimo to, do Tarnowa wracamy w dobrych nastrojach.

Do zobaczenia za tydzień. A. Frysztak

06 listopad 2014.  Trasa:  Dębno - Jaworsko

Cudowna "złota polska jesień". Wyjątkowo liczna grupa "łazików" (23 osoby), zachęcona piękną pogodą, rozpoczyna kolejną wędrówkę.                                                                                                                   Jesteśmy na trasie:  Dębno - Przymiarki - Jaworsko.                                                                                         Tym razem nie zatrzymujemy się w Dębnie przy zabytkowym zamku, podchodzimy pod gotycki, murowany  z kamienia - kościół św. Małgorzaty z XV w. W kościele i na placu przykościelnym - prace remontowe. Udaje się jednak, zrobić kilka zdjęć.                                                                                                                           Dalej, między zabudowaniami wsi, wzdłuż potoku, łagodnym podejściem docieramy do przysiółka Granice Dębińskie.   Tu wchodzimy na drogę grzbietową i rozpoczynamy długi marsz wsród pól i sadów, z widokiem na okoliczne wzniesienia i dolinę wsi Łysa Góra. Tą drogą, dochodzimy do zabudowań i szosy w przysiółku Przymiarki.     Wybieramy miejsce na odpoczynek. Zatrzymujemy się na zielonej polanie, z widokiem na szczyty Beskidów i Tatr.   Jesteśmy pod wrażeniem widoków i kolorów jesieni. Pytamy o pozwolenie na rozpalenie ogniska. Od niezwykle sympatycznych gospodarzy, dostajemy kosz drewna na rozpałkę. Wesoła rozmowa, żar ogniska i niczym nie zmącona cisza tego miejsca, działa na nas kojąco.                                                                                          Opuszczamy zabudowę przysiółka i dalej kontynuujemy wędrówkę grzbietem Łysej Góry. Niedługim podejściem docieramy do lasu. Złoto, żółto, pomarańczowo!. Jesiennie!. Prześwietlony słońcem las, prowadzi nas do rozdroża, wprost na przystanek w Jaworsku.

Do zobaczenia na kolejnym szlaku. A. Frysztak

 

29 październik 2014. Trasa: Szynwałd - Trzemeska Góra - Tuchowski Las - Tuchów

Nareszcie aura dla nas łaskawa. Słonecznie, ciepło i pachnie jesienią. Takiej pogody nie można przegapić - ruszamy zatem, w "stronę słońca" na spotkanie z przyrodą. Do Szynwałdu dojeżdża 15 osobowa grupa "łazików".Jesteśmy na początku trasy. To szlak okrężny gminy Skrzyszów. Z kijkami w dłoniach, wchodzimy na nie oznakowaną utwardzoną drogę, która poprowadzi nas,wśród ciągle jeszcze zielonych łąk i polan, ale także ładnym bukowym lasem - do szlaku. Kontynuujemy wędrówkę wypłaszczonym widokowym terenem, aby po "chwili" dojść do skraju lasu, którym łagodnie podchodzić będziemy na Trzemeską Górę.                                                         Dochodzimy do górnej części wsi Trzemesna, osiągając szczyt Trzemeskiej Góry (390m npm). Zatrzymujemy się na leśnym biwaku na krótki odpoczynek. Mamy za sobą - 4 km stosunkowo łatwego i "widokowego" podejścia.         Stąd, już łagodnie tracąc wysokość, idziemy na przemian - odkrytym terenem wąską asfaltową ścieżką, lub jesiennym kolorowym lasem. Na wzniesieniu Podlesie, włączamy się w szlak św. Jakuba i już nim dotrzemy do szosy Zalasowa - Tuchów.                                                                                                                      Jesteśmy na granicy Tuchowa, jeszcze tylko parę metrów i skręcamy w lewo.To początek ścieżki przyrodniczo-dydaktycznej "Tuchowski Las". Szeroka aleja z ciekawym drzewostanem i roślinnością, prowadzi nas do śródleśnych stawów, połączonych groblami i drewnianymi mostkami. W spokojnej tafli wody, jak w lustrze, odbija się prześwietlona słońcem, roślinność niższego piętra lasu.Tu zostajemy na dłużej. Pod leśną wiatą, rozpalamy ognisko i pozujemy do zdjęcia. Obiecujemy sobie, jeszcze tu wrócić. Może zielonym majem?. Ale to, dopiero w przyszłym roku.  Wracamy zadrzewioną aleją, dochodząc do pierwszych domostw Tuchowa. Mamy za sobą 12 km trasy.       ... do miłego kolejnego "łazikowania". A.Frysztak

 

06 październik 2014r. - " łaziki" na trasie: Ptaszkowa - góra Jaworze - Biała Wyżna

Ptaszkowa - to malownicza wieś i jedna z wyżej położonych (507m npm) stacji kolejowych w Polsce.

Ze względu jednak, na czas przejazdu, wybieramy inny niż pociąg środek transportu. Do Ptaszkowej dojeżdżamy busem, aby z końcowego przystanku tuż za kościołem, wejść na szlak prowadzący na górę Jaworze - cel naszej wędrówki.

Wcześniej jeszcze, zatrzymujemy się i zwiedzamy zabytkowy XVI w kościół, z bardzo bogatym wystrojem. Przez wiele lat znajdowała się tu płaskorzeźba "Ogrójec", będąca dziełem samego Wita Stwosza. Obecnie płaskorzeźba znajduje się w muzeum w Nowym Sączu.

Mamy do pokonania 13 km trasy, o różnym stopniu trudności.

Początek niełatwy - strome i dość długie podejście wąską i kamienistą drogą przez las, nadweręża nasze siły. Jednak, po kilku krótkich przerwach, ładny mieszany las, zachęca nas do dalszej wędrówki. Po "wymagającym" na początku trasy podejściu, szlak dalej, już łagodnie grzbietem góry Postawne i Jaworze prowadzi ku szczytowi.

Grupa "Łazików", świetnie przygotowana do trudniejszej niż zwykle wycieczki. Kijki, mocne buty, dodatkowe kanapki, no i oczywiście ciesząca się dużym powodzeniem "wzmocniona" herbata.

Docieramy do celu. Na szczycie Jaworza, doskonały punkt widokowy. Z wieży widokowej, przy dobrej widoczności, od strony południowo-wschodniej rozpoznajemy szczyty Beskidu Niskiego, z widoczną w panoramie Magurą Małastowką. Bardziej na południowy zachód rozciąga się w Beskidzie Sądeckim pasmo Jaworzyny Krynickiej. Od strony północnej, w dalszej perspektywie widok na Pogórze Rożnowsko-Ciężkowickie, a znacznie bliżej, na rozległą dolinę Ptaszkowej, okolice Białej Wyżnej i Grybowa.

Po małym odpoczynku, rozpoczynamy długie zejście ze szczytu góry w stronę Białej Wyżnej.

Droga powrotna łagodnie prowadzi odkrytym terenem, niezwykle widokowym, wśród pól i pastwisk. Na krótkich tylko odcinkach, mijamy rozrzuconą górską zabudowę. Tu zatrzymujemy się na dłuższy odpoczynek. Podziwiamy widoki pogórza grybowskiego i zachwycamy się zapachami kończącego się lata.

I tylko - przebarwione na żółto i brązowo, liście olch, dębów i brzóz, przypominają nam o zbliżającej się jesieni.

Do zobaczenia na kolejnym szlaku - A.Frysztak

 

Szerzyny - Swoszowa - Gilowa Góra - Joniny - Ryglice

12. wrzesień. Piękna słoneczna pogoda towarzyszy grupie 10.osób w wycieczce do Parku Krajobrazowego "Brzanka". Wyruszamy busem do Szerzyn, by pomału wspinać się asfaltową drogą wśród kompleksów leśnych. Wędrujemy  nasłonecznioną drogą - niektórzy tradycyjnie  nie  'odpuszczają" żadnemu grzybowi, wpadając do lasu . Po drodze odwiedzamy 2 cmentarze z okresu I Wojny Światowej, dokumentując je fotograficznie.  Zmęczeni dość dokuczliwym upałem  (kto to widział o tej porze roku?!) docieramy na Gilową Górę, by zafundować sobie postój i ognisko z "przynależnościami".  Stąd już spokojnie, cały czas w dój schodzimy przez Joniny i docieramy do Ryglic, by po  ok.12. km wędrówce powrócić 0 15. do Tarnowa.

Dziękuję za uczestnictwo.......           Z.H.

 

Tuchów - Trzemeska Góra - Łękawka

Urocza wycieczka przy pięknej pogodzie. Tym razem "rzuciło " nas do Tuchowa, by po odwiedzeniu klasztoru, grupa 15. "Łazików" + pies poszła wolnym krokiem przez Przedmieście Górne w kierunku Tuchowskiego Lasu. Po krótkim postoju, niebieskim szlakiem przez piękne, choć błotniste lasy udaliśmy się w kierunku Trzemeskiej Góry. Tam przy rozpalonym ognisku uczciliśmy 50. wyjście  Łazików, od początku ich istnienia. Rozmowom , śmiechom i wspominkom nie było końca...Po godzinnej przerwie zeszliśmy do  Łękawki, by po niedługim oczekiwaniu  wrócić do Tarnowa.

Do spotkania na następnej wycieczce....Z.H

Stanisławice - Puszcza Niepołomicka - Kłaj

Grupa 18 .Łazików rankiem 29. sierpnia wyruszyła pociągiem (nigdy więcej) do Stanisławic, by udać się do Puszczy Niepołomickiej, która " pocięta" licznymi leśnymi drogami i ścieżkami jest bardzo wdzięcznym  i łatwym obiektem do spacerów. Proste leśne dukty są wspaniałymi ścieżkami również dla rowerzystów, których spotkaliśmy wielu. Kilka osób oddało się grzybobraniu.  Po dwóch postojach poświęconych na posiłek - niestety bez ogniska - i przemierzeniu 12 km doszliśmy - idąc przez ładnie zagospodarowany Kłaj - do stacji kolejowej . Sprzyjała piękna pogoda, lekki wiatr i jak zwykle wspaniałe humory uczestników wycieczki.

Do następnego spotkania.......Z.H.

 

 

 

Wróblowice - Jurasówka - Lichwin

Wreszcie chłodniej... Po 5.tygodniowej przerwie w naszych wędrówkach,  22. sierpnia 15 osób wyruszyło do Wróblowic, by przy pięknej pogodzie przemierzyć 4 km i dojść na Jurasówkę. Tam na stacji narciarskiej zasłużony odpoczynek, pogaduchy, "sto lat" dla naszej koleżanki Marysi. Wspaniałe widoki i przyroda dodatkowo cieszyły nasze oczy. Było też ognisko - a jakże i odpoczynek na ściernisku. Po czym wolnym krokiem  udaliśmy się w kierunku Lichwina. A stamtąd już wyjazd do Tarnowa.

Lubinka - Szczepanowice - Rzuchowa

Chłodny poranek 17.lipca. "Łaziki" w sile 21 osób wyruszają z Tarnowa na Lubinkę, by wędrować, początkowo szosą , a później pięknym lasem. W pewnym momencie troszkę zbaczamy, by odwiedzić jeden z Cmentarzy z okresu I Wojny Światowej, gdzie znajdują się mogiły żołnierzy armii austryjacko - węgierskiej i niemieckiej z 1915 roku. Piękne lasy, którymi wędrujemy napawają nas  wspaniałym powietrzem, widokami oraz grzybami, jakie napełniają koszyki niektórych "Łazików".  Po kilku dość stromych podejściach i dość beznadziejnej walce z komarami wychodzimy na skraj lasu, a potem schodzimy do Szczepanowic. A stamtąd już w męczącym upale zmierzamy do miejsca naszego grillowania i odpoczynku. Po mile i "smacznie" spędzonych na rozmowach i  żartach  chwilach, zmierzamy na przystanek autobusowy do Błonia i wracamy do Tarnowa.

Do ponownego spotkania na szlaku....Z.H

Bogumiłowice - Lasy Radłowskie - Biadoliny

15.lipca z Dworca PKP wyjeżdża 21. "Łazików". Z obawy przed upałem wyruszamy  rano i o 7.40 już wysiadamy w Bogumiłowicach, by ścieżką rowerową lokalnymi drogami, udać się w kierunku Łętowic. Po przejściu paru kilometrów, wchodzimy w duży kompleks leśny, gdzie szerokim duktem przecinamy Lasy Radłowskie. Cisza, spokój, nie zakłócony niczym sprzyja rozmowom i obserwacjom przyrody. Gdyby nie uporczywe towarzystwo komarów - sielska atmosfera. Oczywiście nie zabrakło  dwóch postojów, w tym ogniska z kiełbaskami. Koło południa wyruszyliśmy w kierunku Dworca w Biadolinach, by po dość długim oczekiwaniom na pociąg, wrócić do Tarnowa mając w nogach ok.13 km.

Do następnego spotkania.....                 Z.H.

Turbacz

Bajecznie,bajecznie.....Grupa 16. Łazików postanowiła w dniu 27 czerwca zdobyć Turbacz, wyruszając z Przełęczy Knurowskiej w piękny słoneczny dzień, choć mgły jakie spowijały nasz bus w drodze na  Przełęcz wzbudzały w nas nieskrywany niepokój.  Piękna , malownicza, widokowa trasa nie zawiodła nas swoim urokiem...hale pełne borowiny i wspaniałej zieleni zachwycały . Po blisko 4 godzinach marszu ( z 3 krótkimi przerwami na orzeźwienie się), na Hali Długiej spotykamy spory redyk pasących się owiec oraz wspaniałą roślinność typową dla tego miejsca. W oddali, na górze piękna bryła Schroniska na Turbaczu. Choć ceny nie zachęcają, zamawiamy jakieś herbaty, zupy itp. by po 40 min. odpoczynku zbierać się do drogi powrotnej , długiej i męczącej z uwagi na tzw. błotny szlak zmuszający do obchodzenia go, by nie utopić się we wszechobecnym "błotku". Na "liczniku"i w nogach mamy 19,6 km . Po ponad 3 godz. schodzenia, zmęczeni wsiadamy koło Kościoła w Łopusznej do  czekającego na nas busa, by o godz. 20.zameldować się  w Tarnowie.

"Łaziki" ! Jestem z Was dumna, to był prawdziwy test łażenia górskiego zdany na PIĄTKĘ.

A może by tak jeszcze raz...............Z.H

Bieśnik - Polichty - Sucha Góra  - Brzozowa

13.czerwca - piękna słoneczna pogoda, choć zapowiadali burze...13. Łazików wyrusza spod Leśniczówki w Bieśniku. Pięknymi zalesionymi terenami docieramy do miejsca przecięcia się szlaków, by odczytać  zostawioną informację od  czwórki naszych kolegów, którzy zdecydowali się na krótszą trasę. Zmierzamy w kierunku Policht z nadzieją rozpalenia ogniska..i robimy to mimo, że  szałas w którym znajdowało się palenisko uległ spaleniu. Po spędzeniu ok.godziny i odśpiewaniu "Stu lat" naszemu koledze Antoniemu, pożegnaliśmy gościnne Polichty, by udać się w kierunku Brzozowej.. Na Suchej Górze spotykamy czekającą na nas czwórkę Łazików, by wspólnie (w sile 17.osób) maszerować jeszcze kilka kilometrów do centrum Brzozowej, skąd po odwiedzeniu zabytkowego (XVI wiek) Kościółka powrócić do Tarnowa.    Z.H.

 

Zakliczyn - Wesołów - Stróże - Filipowice - Zdonia

22 maj, ciepły poranek. Grupa 25 osób szczelnie wypełnia bus jadący do Zakliczyna. Stamtąd wędrujemy przez Wesołów do Stróży, w pełnym słońcu, otwartym terenem. Po przejściu 4 km na rozstaju dróg krótka przerwa, by ugasić pragnienie i po krótkiej dyskusji decydujemy wzbogacić program wycieczki wizytą w naturalnym ZOO w Filipowicach. Biegające na stoku rodziny kozic z młodymi stanowią nie lada atrakcję w tym miejscu. Po drugiej stronie pasące się lamy i odpoczywające w cieniu kózki różnej maści - dość nietypowej dla tych zwierząt. Po pokonaniu następnych kilku kilometrów meldujemy się w posiadłości naszych kolegów z UTW w Zdonii.

Na drodze wita nas gospodarz i prowadzi do pięknego, zadbanego ogrodu. Różnorodność drzew i krzewów imponująca... W altanie spędzamy miłe chwile rozmawiając, śmiejąc się, racząc się dobrymi przysmakami. A były również tańce i śpiewy...Po odpoczynku, drogą wśród pól, wędrujemy znów do Zakliczyna, by strudzeni po "zaliczeniu" 15 km wrócić do Tarnowa.

Dziękujemy gospodarzom za bardzo miłe przyjęcie  i wyrozumiałość po naszych harcach na ogrodzie...                    Z.H.

Bruśnik - Bukowiec - Jamna - Siekierczyna

Jest cudnie!!!  Mimo niekorzystnych prognoz, wspaniała pogoda towarzyszyła nam w wędrówce  09 maja z Bruśnika w kierunku  Jamnej.  18 osób idzie w pięknym plenerze spokojnym krokiem, uwieczniając swą wędrówkę  na zdjęciach m.in. pod wspaniałą lipą, pod którą odpoczywał sam Jan III Sobieski. Wspaniałe krystalicznie czyste powietrze pozwala zobaczyć ośnieżone szczyty Tatr - zaiste rzadki widok. Docieramy na Bukowiec robiąc pierwszy odpoczynek nieopodal pięknego Kościółka. Wspinamy się powolnym krokiem na Jamną leśnymi ścieżkami, momentami brodząc w wodzie i błocie. Ale nic nie zmąci naszego zachwytu nad pięknem przyrody i odgłosami ptaków i cykad... Na Jamnej po wizycie w miejscu pamięci, ognisko pod dachem - zaczął padać delikatny deszczyk - komunikaty o następnych wycieczkach, odpoczynek i znów w drogę. Czeka nas do pokonania ostatni etap naszej wędrówki...do Siekierczyny, gdzie zabieramy się drogę powrotną do Tarnowa, z przesiadką w Ciężkowicach. Wracamy do miasta po 16. zmęczeni, po przejściu 15 km, ale z niezapomnianymi wrażeniami...   Z.H.

 

Rychwałd - Chata pod Wałem - Lubinka

24 kwietnia, mglisty dzień. Wyruszamy z Rychwałdu, odwiedzając po drodze 3 cmentarze z okresu I Wojny Światowej - zadbane jak większość z nich na terenie Ziemi Tarnowskiej - będące miejscem pochówku  w większości żołnierzy armii rosyjskiej i austriacko-węgierskiej.  Naszą uwagę zwraca tablica pochowanego tam artysty austriackiego Franza Hofera.

Wspaniała przyroda - wcześniej w tym roku , niż zwykle - wita nas przepięknymi obrazami kwitnących łąk, rowów, pól, poszycia lasu. Cóż za widoki...a te odgłosy przyrody!!!!!

Po przejściu ok.4 km na punkcie widokowym nad Chatą nad Wałem spotykamy oczekującą na nas grupę  "Łazików", która wyjechała wcześniej z miasta, by spokojnie dojść na to miejsce. Niestety niezbyt dobra widoczność nie pozwala nam na podziwianie odległych szczytów. Po odpoczynku ,grupa 18 osób pod przewodnictwem kol.Ani Frysztak wyrusza leśnym skrótem, który okazuje się całkiem stromym zejściem w kierunku Lubinki.

Znajdujemy zaciszne miejsce na ognisko, by po spożyciu kanapek, kiełbasek....i omówieniu propozycji na następne wypady, wyruszyć w dalszą drogę. Ostatni kilometr przemierzamy pięknym leśnym wąwozem, drapiąc się pod górę w kierunku drogi i przystanku w Lubince. Chwile oczekiwania na busa umilają nam sympatyczne, pracowite koniki, jakże nam przyjazne. Przed 14. wracamy do miasta.  Do następnego spotkania....  Z.H.

Trzemesna - Tuchowski Las - Tuchów

Pochmurny dzień 11. kwietnia - 13 osób z Klubu Pieszego "Łaziki" rozpoczyna swoją 36. wędrówkę po Ziemi Tarnowskiej. Rozpoczynamy pod kościołem w Trzemesnej, skąd spokojnie  pnąc się pod górę docieramy na skraj lasu. Nasz zachwyt budzą tak liczne, śpiewające o tej porze ptaki, stukający dzięcioł... i budząca się do życia przyroda w swych kolorowych  "przejawach". Nasz niestrudzony fotograf przyrody kol. Ela uwiecznia "ku pamięci" te cuda przyrody. Z małymi kłopotami docieramy do Tuchowskiego Lasu pięknie zagospodarowanego kompleksu leśnego- jeśli tak można powiedzieć.  Wsłuchując się w odgłosy przyrody idziemy ścieżką ekologiczno - przyrodniczą, obchodząc również staw nad którym bobry "powaliły" swoją działalnością liczne drzewa- swoją drogą, jak wielkie szkody mogą uczynić tak małe zwierzęta, naprawdę nie do wiary. To trzeba zobaczyć!!!

Po spożyciu wszelakich przyniesionych ze sobą dóbr pikantno - słodkich wędrujemy  w kierunku Tuchowa wychodząc koło Klasztoru ,pakujemy się do nadjeżdżającego busa, by ok. 14.30 zameldować się w Tarnowie.

Miło mi nadmienić, że wycieczka ta odbyła się w I rocznicę istnienia  "Łazików". Dziękując koleżeństwu za wytrwałość , mam nadzieję na następne rocznice w tak sympatycznym gronie....          Z.H

Jadowniki - Bocheniec - Brzesko

Piękny, słoneczny lecz wietrzny dzień...Spotykamy się na przystanku busów w liczbie 21 osób ( i znów "oczko") by gwarnie rozlokować się w busie, ku uciesze p.kierowcy. W Jadownikach  udajemy się drogą na Bocheniec. Idzie się trudno, bo silny wiatr spycha nas do tyłu po dość stromym podejściu. Rozciągamy się na dość dużej odległości, z trudem docieramy na punkt widokowy , a później do Kościółka p.w.św. Anny i źródełka jej imienia. Nieopodal  w zacisznym miejscu rozpalamy ognisko, by złapać oddech , posilić się i odśpiewać" sto lat" naszemu niedawnemu solenizantowi kol. Zbyszkowi. Wstępujemy do Kościółka otwartego dzięki jednej z mieszkanek Bocheńca. Po  wysłuchaniu paru informacji nt. jego historii i zrobieniu pamiątkowego zdjęcia na tle panoramy rozciągającego się poniżej  miasta, wyruszamy w dół przez zagajnik w kierunku Okocimia.

Widać gromada nasza wygląda sympatycznie, gdyż przygląda nam się tamtejszy miły  psiak, który decyduje się iść razem z nami i dotrzymuje nam towarzystwa do samego Brzeska. Czym wzbudza nasze zaniepokojenie i pytania , jak odnajdzie się po naszym odjeździe i czy trafi do swego domu.

Znów "zaludniamy" busa (przyczyniając się do zwiększenia "obrotów" przewoźnika . I co oni zrobili by bez nas??!!) ,by przed 15. wysiąść pod Świtem.

Zmęczeni, ale zadowoleni umawiamy się na  spacer w następnym tygodniu....  Z.H.

Zgłobice - Błonie - Rzuchowa - Kłokowa

Na przystanku busów spotkało się 19 osób, które  wyjechały do Zgłobic, by wzdłuż Dunajca (o niespotykanie czystej wodzie ) pójść czerwonym szlakiem w kierunku Błonia. Wspaniała pogoda sprzyjała świetnemu samopoczuciu i humorom grupy. Po obejrzeniu parku przy kościele w Błoniu, leśną drogą idziemy w kierunku centrum Błonia. Z leśnych ostępów wyłania się kol. Zbyszek z miłą i wesoła niespodzianką dla grupy. Po chwilowym odpoczynku i posileniem się słodkościami, zmierzamy leśną drogą w kierunku Rzuchowej, by w pięknym nasłonecznionym miejscu rozpalić ognisko i pożartować. Rozleniwieni mocnym słońcem, niechętnie zbieramy się w dalszą drogę. Przechodząc prze Rzuchową żegnamy kilka osób, które muszą wcześniej wrócić do Tarnowa. Zmierzamy do Woźnicznej, odwiedzając tamtejszy Cmentarz z okresu I Wojny Światowej. Wycieczkę kończymy w Kłokowej na stacji PKP wsiadając do nadjeżdżającego (jak na nasze zawołanie) pociągu do Tarnowa. Wysiadamy o 13.30 na stacji i żegnamy się z nadzieją na następne spotkanie....   Z. Haubrich

Bogoniowice - Jastrzębia

7 marzec - zachmurzone, smutne niebo, niezachęcające do wędrówek. Mimo wszystkich przeciwności, grupa 10. pań wyjeżdża busem do Bogoniowic, by po ok.godzinie jazdy wyruszyć  zieloną ścieżką rowerową w kierunku czerwonego szlaku. Po około 3 godzinach marszu polami i leśnymi, błotnistymi drogami postanawiamy za niewielkim zagajnikiem rozpalić ognisko. Tylko dzięki niestrudzonemu uporowi kol. Marty -  znakomitej "ogniskowej", byliśmy w stanie upiec kiełbasę i ogrzać się przy ognisku. Po dłuższej przerwie ruszamy dalej, zmieniając nieco zaplanowaną trasę i zmierzamy w kierunku Jastrzębiej. Po wizycie w pięknym zabytkowym kościele udaje nam się "złapać" busa, by koło 15.30 wrócić do Tarnowa.

Zapraszam na następną wędrówkę....         Z. Haubrich

Poręba Radlna - Zawada- Góra św.Marcina - Tarnów

Poręba Radlna wita nas zachmurzonym  niebem. Rozpoczynamy dość ostro pod górę czerwonym szlakiem, by po chwili wyjść na płaski teren zaoranych pól i wędrować  brzegiem lasu. Grupa 23.  osób idzie spokojnie rozmawiając - dochodzimy do granic Zawady, gdzie wstępujemy do siedziby Wspólnoty Cenacolo zajmującej się pomocą młodym mężczyznom w wyjściu z różnego rodzaju uzależnień .

Pięknie zagospodarowany i zadbany teren z dominującym centralnie domem wzbudza szacunek i uznanie, tym bardziej, że jest to efekt pracy mieszkających tam młodych ludzi. Jak również: piekarnia, obora, suszarnia i inne zabudowania..tunel  i 3 ha ornego pola, sprawiają, że Wspólnota jest  samowystarczalna. Po krótkim tam pobycie i rozmowie  z prowadzącym tą Wspólnotę   młodym Chorwatem, zmierzamy przez Zawadę w kierunku Góry św. Marcina , gdzie wreszcie raczymy się przy rozpalonym ognisku dobra kiełbaską, pączkami, chrustem- wszak to tłusty czwartek. Śpiewom i żartom nie ma końca......

Do następnego spotkania......               Z. Haubrich

Biadoliny - Maszkienice - Dębno

Dworzec PKP - piątek 21 luty. Grupa 16 "Łazików"  wsiada o 8.42 do pociągu i jedzie (zajmując pół wagonu) do Biadolin ,by po kilkunastu minutach wysiąść podziwiając zmodernizowany dworzec i  uwieczniając go na zdjęciach. Po wizycie na cmentarzu z okresu I Wojny Światowej, czerwonym szlakiem zmierzamy drogą wzdłuż  torów do drogi w kierunku  Dębna, jednak duży ruch ciężkich samochodów  zmusza nas do wejścia w las i kontynuować ostatecznie wędrówkę  boczną drogą na Maszkienice. Pogoda dopisuje, humory też. Dzięki życzliwości jednej z mieszkanek  Woli Dębińskiej, rozpalamy tradycyjnie  ognisko, omawiając plan następnej wycieczki  i rozgrzewając się herbatą z rumem.Koło godz. 13  docieramy do Dębna, by po krótkim oczekiwaniu na busa dotrzeć do Tarnowa.

Do spotkania na następnej  wycieczce....                                     Z. Haubrich

 

Kowalowa - Lubcza

7 luty 2014. o godz. 9. spora grupa "Łazików" (21 osób) wyjeżdża do Kowalowej. Po godzinnej jeździe, asfaltową drogą udajemy się na 6. kilometrowy spacer wśród ośnieżonych pól. Przy dośc silnie wiejącym, nieprzyjemnym wietrze znajdujemy - na szczęście - dośc zaciszne miejsce, w sąsiedztwie bazi, by ogrzać się przy ognisku i napić się, jak przyjemnego przy tym zimnie - grzańca.

Po blisko  godzinie schodzimy  powoli do Lubczy, gdzie odwiedzamy  mały, by nie powiedzieć maleńki cmentarz z okresu I Wojny Światowej.

Przed godziną 14. "meldujemy się" w Tarnowie, żegnając z ulgą  zimowy pejzaż i umawiając się na  kolejny tym razem dłuższy spacer.

 

Zalasowa - Trzemeska Góra - Łękawica

30 styczeń - mroźny poranek - ale ,nie zrażona tym  grupa 9. osób wsiada do busu jadacego do Kowalowej. W Zalasowej, po chwili marszu wchodzimy na piękną drogę leśną prowadzącą do Trzemesnej. Wbrew wcześniejszym prognozom metereologicznym  nie wieje, jest piękne słońce, skrzące się kryształy śniegu i nie zmącona niczym cisza. Dla mieszczucha - RAJ. Po ok. godz. docieramy do bacówki i  zabieramy się do rozpalenia ogniska, co w tych warunkach nie jest rzeczą prostą. Ale nasi kol.kol. Kaziu Niemiec i Staszek Starzyk spisują się na medal i dzięki ich wysiłkom spożywamy kiełbaski pieczone i popijamy, jakże  smakującym w tych warunkach grzańcem autorstwa Ani.

Po godz. spędzonej przy ognisku na miłych rozmowach i odśpiewaniu hymnu Łazików  wyruszamy w kierunku Łękawicy.

Wbrew wcześniejszym obawom i temp. -10 stopni  schodzimy bez kontuzji, zadowoleni i dotlenieni  do Łękawicy, by  busem powrócić do Tarnowa na godz.14.

Do następnego spotkania na szlaku.....................    Z.Haubrich

Brzanka

9 stycznia, godz.8 - na Dworcu Aut.oczekuje na wyjazd na Brzankę 30 słuchaczy UTW przy MWSE w Tarnowie. Szczęściem, jeden  ze zmotoryzowanych kolegów  zabiera do samochodu kilka osób, byśmy wszyscy mogli równocześnie dojechać do Jodłówki Tuchowskiej. Tam po spakowaniu plecaków do samochodu kolegi wychodzimy 'lekko" na Brzankę.

Tam po lekkim posiłku i przećwiczeniu tekstów hymnów "Łazików" autorstwa kol.kol. Ani Frysztak i Gosi Wielgus udajmy się na spacer w kierunku Ptasznika.Niestety dalszy spacer tym szlakiem uniemożliwia  bardzo błotnista i rozjeżdżona droga leśna, którą ściągane są drzewa połamane przez wichury.

Po upieczeniu kiełbasek i śpiewach przy ognisku, kontynuujemy spacer w kierunku Ostrego Kamienia. Silny, porywisty wiatr nie sprzyja  jednak dalekim spacerom -  wracamy do Bacówki na zamówiony wcześniej poczęstunek. Rozmowom i śmiechom nie ma końca. Przy śpiewie kolęd, okolicznościowych piosenek i tańcach  mija sympatycznie czas  w oczekiwaniu na busa, który  punktualnie o 16.podjeżdża pod Bacówkę. Po   "zapakowaniu" się do niego i trzech samochodów o zmroku wracamy bezpiecznie do  Tarnowa.

Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tak miłego spędzenia tych godzin, również poprzez przygotowanie"jedzonka", oprawy muzycznej i rzec można karnawałowej.

Hymny "Łazików"

Jak dobrze nam wędrować razem z odkrytą głową iść pod wiatr

Zostawić  z tyłu bieg wydarzeń, pozwolić niech sam płynie czas,

Jak dobrze jest cudownie marzyć,wśród pól zielonych,łąki traw,

gdy znów możemy się "odważyć", tak mamy przecież mało lat.

Bawmy się, nie liczmy strat, szkoda łez tak cudny świat,

Piękno, co...w sobie masz pozwól odkryć także nam....

autor: Ania Frysztak

 

Czy to słońce, czy też błoto, zabierz plecak,kijki, foto

Na wędrówkę przyszedł czas

(Na wędrówkę,- ówkę, przyszedł, przyszedł czas).

Bo dla naszej gromady Łazików nie ma przeszkód i nie ma złych dróg

My przed siebie ruszamy z ochotą-Dzidka prowadź, za Tobą rząd nóg

Popatrz w prawo, popatrz w lewo, w tył oglądnij czasem się,

Tutaj kwiatek, tam znów drzewo, gdzieś tam grzybek kryje się

(gdzieś tam grzybek, grzybek, kryje kryje się).

Bo dla naszej gromady............

Panoramy dookoła zachwycają nas co rusz

Więc gromada ta wesoła oddech bierze, rusza znów

(oddech bierze,bierze, rusza, rusza znów)

Bo dla naszej gromady........

autor: Małgosia Wielgus

Do ponownego spotkania na szlaku....                            Z. Haubrich

 

Wróblowice -Jurasówka- Siemiechów

W sile 17.osób 27.grudnia jedziemy do Wróblowic i udajemy się  ścieżką rowerową w  kierunku Jurasówki, gdzie na północnym stoku leży śnieg - niebywałe zdarzenie tej zimy- i szusują narciarze. Po krótkiej  "sesji"  zdjęciowej wracamy na żółty szlak, którym zmierzamy w kierunku Siemiechowa, robiąc  postój -  na  zieleniącej się łące,skąpanej w słońcu - na tradycyjne ognisko, kiełbaski i słodkie  co nieco. Omawiamy również  szczegóły noworocznego spotkania w Bacówce na Brzance 9.stycznia. Po czym schodzimy piękną , choć asfaltową drogą do Siemiechowa.

Szczęście nam dopisuje , nie czekając długo na środek lokomocji wracamy dotlenieni i zadowoleni do Tarnowa.

Do zobaczenia niebawem......                              Z. Haubrich

Szynwałd - Trzemesna - Skrzyszów

W dniu 05.grudnia 19 osób nie zniechęcona wczesną godziną - jak na tą porę  roku - i późnojesiennym chłodem,wyruszyła dzielnie i z humorem trasą wcześniej wytyczoną. Widok"okutanych"w kurtki,szaliki i czapki seniorów budził zaciekawienie i zdziwienie miejscowych.

Chwila zadumy przy skale gdzie rozbił się w 1944r. samolot aliancki oraz związana z tym historia opowiedziana nam przez kol.kol. Gosię Wielgus i Kazia Niemca, pozwoliła zrozumieć heroizm tut.ludności w tym ponurym okresie dziejów.

Lekko ogrzani ogniskiem i grzańcem przy gajówce w Trzemesnej przymierzyliśmy się do wykonania  dwóch hymnów Łazików pióra kol.kol. Ani Frysztak i Gosi Wielgus.  Całkiem, całkiem... poskładane słowa oddają wspaniale nasze fascynacje wędrówkami, przyrodą i chęcią bycia RAZEM .

Po przemierzeniu kilku następnych kilometrów i zachwytem kwitnącymi gdzieniegdzie kwiatkami oraz okazałą opieńką, zmęczeni ...wsiedliśmy do autobusu, który jak na zawołanie podjechał na przystanek.

Do następnego spotkania w zimowej scenerii....                      Z.Haubrich

Wieś - Panieńska Góra  - Sukmanie

21.listopad - mglisty, mokry poranek, oj, nie wygląda to dobrze...  Ale w sile 20. osób nie rezygnujemy z następnej wycieczki trasą: Wielka Wieś - Panieńska  Góra - Sukmanie. Rozbawiony kierowca busa(autentycznie!) który dotąd jeździł "na pusto" jak On to mówi ,zabiera naszą ferajnę, która szczelnie wypełnia bus i wywozi do Wielkiej Wsi.

Tam niebieskim szlakiem wędrujemy leśną drogą , najpierw w kierunku Krzyża Jubileuszowego - wzdłuż Stacji Drogi  Krzyżowej - drogą usłaną kolorowymi liśćmi. By później powrócić na czarny szlak i iść nim do Rezerwatu Panieńska Góra.  W bezwietrznej, wilgotnej pogodzie wędrujemy, napawając się wspaniałym powietrzem jakże sprzyjającym naszym cerom.

Po tradycyjnym ognisku na posesji tamtejszego mieszkańca, wiejską asfaltową drogą schodzimy do Sukmania, skąd znów wypełnionym po brzegi busem wracamy do Tarnowa.

Dziękuję za towarzystwo i do następnego.............                             Z.Haubrich

Jodłówka Wałki - Czarna (Czarna Tarnowska) Piątek 15. listopada, grupa 18.osób  w niemal pełnym ekwipunku zimowym wyruszyła aut. linii 210 do Wałek, by stamtąd iść w kierunku Czarnej. Czerwona ścieżka rowerowa prowadzi początkowo drogą asfaltową,( która przechodzi iw "bitą" ) w pięknej scenerii traw i krzewów oprószonych szadzią. BAJKOWO! Gdzieniegdzie jakieś zapomniane pojedyncze grzyby i o dziwo!!!!! kwitnące rośliny leśne.                                                                   Zmierzamy w stronę gajówki z nadzieją rozpalenia nieopodal ogniska, niestety gajówka się sprywatyzowała i nici z naszych planów... Po przejściu 7.km po wyjściu z lasu na ornym polu , mimo wszechobecnej wilgoci udaje się rozpalić ognisko, by zjeść coś smacznego pieczonego i móc odśpiewać gromkie "Sto Lat" niedawnemu Solenizantowi  Stanisławowi oraz wręczyć następnym wytrwałym Łazikom "wyprodukowane"przez Niego metalowe widełki, tak przydatne przy pieczeniu kiełbasy.  Po przejściu ostatnich 3. km dochodzimy na stację kolejową w Czarnej, skąd po półgodzinnym oczekiwaniu wracamy pociągiem do Tarnowa.                                          Dziękując za towarzystwo w tej prawie zimowej wyprawie, zapraszam na następną....   Z. Haubrich

Pławna- Diable Boisko -  Znamierowice - Skamieniałe Miasto- Ciężkowice

Dworzec PKP godz. 7.33  - 18   osób  wsiada do pociągu relacji   Kraków - Krynica. Po 50.min. wysiadamy w Pławnej, skąd pod przewodnictwem kol. Starzyka dość stromym podejściem - co skutecznie dobudziło niektórych zaspanych -  idziemy w kierunku wieży widokowej w Bruśniku. Po drodze niespodziewana "atrakcja": ze stada pasących  się byczków  wyrywa się w naszą stronę jeden "osobnik", któremu wyraźnie nie podobała się nasza gromada  . Jednak w porę wyhamowuje, co wywołuje w nas wyraźną ulgę .

Po wejściu na  wieżę po blisko 100 schodach i podziwianiu rozległej panoramy, wracamy na szlak i dochodzimy nim  do pięknego, acz mrocznego lasu iglastego, a w nim zespół skał zwanych Diablim Boiskiem". Tam w bramie skalnej rozpalamy ognisko i  śpiewamy gromkie"sto lat" dwóm koleżankom obchodzącym w poprzednich dniach imieniny.

Po mile i wesoło spędzonym odpoczynku  wyruszamy dalej w kierunku Skamieniałego Miasta .Po dojściu do Znamierowic,  szosą - niestety - docieramy do niego . Po "zaliczeniu" go z niemałym trudem, po kilkugodzinnym marszu udajemy się na ciężkowicki Rynek , gdzie w podziemiu Ratusza kończymy naszą wyprawę .

Do spotkania na następnych wędrówkach   .....        Z. Haubrich

Milówka - Zawada Lanckorońska - Zakliczyn Nie zrażeni ciężkimi chmurami wiszącymi nad Tarnowem, grupa 11. osób wyjechała dnia 17.października do Milówki, uroczej niewielkiej wsi, skąd powędrowaliśmy w duży kompleks  o nazwie "Milowski Las", pięknie zagospodarowany teren z wydzielonym miejscem na odpoczynek. Tam po spożyciu kiełbasek, lekka gimnastyka  i spacer po lesie. Schodząc - dalej pięknymi terenami leśnymi - docieramy do Zawady Lanckorońskiej, by po następnych kilku kilometrach zakończyć naszą wędrówkę w ładnym, okazałym "Zajeździe  Ani" w Zakliczynie ,skąd piękny widok na ruiny zamku w Melsztynie oraz przedzierające się przez chmury słońce.                                                                                Do następnego spotkania.....                                            Z.Haubrich

Rzepiennik Strzyżewski - Dąbry - Ciężkowice

11 października 17 osób (rekord frekwencyjny) wyruszyło busem do Rzepiennika Strzyżewskiego. Tam po posileniu się pysznymi pieczonymi gruszkami (dzieło kol. Mleczki), wyruszyliśmy w dobrych humorach niebieskim szlakiem w kierunku Lasu Dąbry. Las powitał nas pięknymi kolorami drzew, tak charakterystycznymi dla tej pory roku oraz gdzieniegdzie spotykanymi grzybami.

Dotarliśmy do  pomnika  364  Żydów zamordowanych przez hitlerowców w wyniku likwidacji getta w Rzepienniku Strzyżewskim. Dalej cmentarz poległych partyzantów i mieszkańców wsi.  Idąc w górę leśną drogą dochodzimy do pomnika na miejscu kwatery-stodoły, gdzie o świcie 17. października 1944 roku poległo zdradziecko  osaczonych 18. żołnierzy AK. W niedzielę 13. będą tam miały miejsce uoczystości z tym związane.

Tam spotykamy Wójta Gminy Rzepiennik Strzyżewski, ktory wizytował to miejsce przed uroczystościami. Po miłej z nim rozmowie, wysłuchaliśmy historii tych wydarzeń opowiedzianej nam przez kol.Małgosię Wielgus.

Po wyjściu z lasu czas na ognisko, kiłbaskę i coś słodkiego. Mały odpoczynek i dalej w drogę... Schodzimy do Ciężkowc odsłoniętymi terenami, podziwiając piękne widoki Pogórza Ciężkowickiego. Odwiedzamy następny cmentarz z okresu I Wojny Światowej, gdzie leżą Rosjanie, Austriacy, Niemcy...

Omijając miasto "zachodzimy" do pięknego, czarownego , niczym z filmu fantasy "Wąwozu Wodospad" skąd po małej sesji zdjęciowej wspinamy się leśnymi schodami na górę ku wyjściu. Zmęczeni ostymi podejściami zmierzamy w kierunku Ciężkowickiego Rynku skąd po 15. odjeżdżamy do Tarnowa.

Do następnego, równie owocnego we wrażenia spotkania.....                         Z.Haubri

Skrzyszów - Wola Rzędzińska

5. października grupa w sile 12. osób w mroźny sobotni poranek rozpoczęła wędrówkę w prawdziwie zimowej scenerii w Skrzyszowie. Ornymi polami w" towarzystwie" przemykających saren zmierzaliśmy w kierunku Pogórskiej Woli. Tam , w Zajeździe "U Kazika" rozgrzaliśmy się ciepłą herbatą i kawą, po czym udaliśmy się pod pomnik, a stamtąd lasami w kierunku pięknej wsi Średziny. Aż dziw zbiera, że" rzut beretem" od miasta są tak piękne , malownicze tereny. Spotkaliśmy piękny, prawdziwy " pokaz mody Strachowej", całe  orne pole otoczone było strachami -swoją drogą dlaczego same kobiety?? - ubranymi w damskie ciuszki,  bardzo zróżnicowane (a jakże!!). Gratulujemy pomysłu!! Widok zachwycający! Ale, w dalszej drodze czekała na  nas jeszcze jedna  niespodzianka: mała stadnina koni, trochę płochliwych, ale jak pięknych...... Pełni słońca i wspaniałych wrażeń zeszliśmy na przystanek  do Woli Rzędzińskiej, gdzie po  blisko godzinnym oczekiwaniu "zapakowaliśmy" się do autobusu zmierzającego do Tarnowa.

Do następnego spotkania..............    Z. Haubrich

Góra Marcina - Zawada - Skrzyszów

Przy pochmurnej pogodzie 11 osób rozpoczęło swą wędrówkę na przystanku aut. linii 31. Po przejściu Zawady - przy nieśmiało przebijającym się słońcu -  łąkami dotarliśmy do Lasu Kruk, gdzie  wreszcie  bez towarzyszących nam chmar komarów,  pokonywaliśmy dość śliskie odcinki leśnych ścieżek ,ale uroki kolorowych drzew i traw wynagradzały nam to.  W pobliżu pomnika, czekający na nas kolega "zafundował " nam sesję zdjęciową. Po przejściu następnych 2 km, zakończyliśmy naszą wycieczkę miłym i radosnym spotkaniem przy grillu (patrz zdjęcia w galerii). Dziękując gospodarzowi za gościnę, zapraszam na następne równie udane  wędrówki....

Jastrzębia Górna - Polichty - Gromnik

Zimny poranek 13. września. Grupa 10. osób wyrusza do Jastrzębi Górnej, z której wędrujemy żółtym szlakiem w kierunku Suchej Góry. Przebija się piękne słońce, a po ok. 2 km wędrówki dołącza  do nas piękny, przyjazny pies rasy Golden, który towarzyszy nam cały czas. Piękne lasy i znalezione grzyby zachęcają do spacerów leśnych- tym bardziej, że drzewa nabierają już kolorów- oraz powodują małe zawirowania w wędrówce. Ale torby pełne  prawdziwków i podgrzybków wynagradzają nadłożoną drogę.

Po ok. 2 godz.docieramy do Policht. Tam dłuższy odpoczynek  przy palenisku, spacer nad stawem i przejście piękną ścieżką ekologiczną.

Przed 14. nie zrażeni przelotnym deszczem, wyruszamy drogą w kierunku Gromnika. Przed nami jeszcze 2 godz. wędrówki, nadal w towarzystwie psa, który nie chce nas opuścić -  co wywołuje w nas duże zaniepokojenie. Nikt go nie zna - nikt nie chce przyjąć.

Kilka osób zostaje  na grzybobraniu, a 7 osób wędruje dalej. Przed 17. docieramy do Tarnowa (razem z psem), którego nasze serca nie pozwoliły nam porzucić.

Akcja poszukiwania przez Facebooka właściciela psa powiodła się, po godz. 19. młodzi ludzie z Jastrzębi Górnej odbierają Clifforda z Tarnowa.

Do następnego spotkania....                                             Z. Haubric

Wola Rzędzińska - Krzyż - Klikowa

4. września w chłodny poranek rozpoczęliśmy wędrówkę  czerwonym Szlakiem Wokół Tarnowa. Po wyjściu z Woli Rzędzińskiej pięknym Lasem Lipie dotarliśmy na rozległe pola Krzyskie. Tam na skraju zagajnika odpoczynek, mały posiłek, pogaduchy. Łąkami pozarastanymi kwitnącymi trawami , niejednokrotnie wysokości człowieka, doszliśmy do Stadniny Koni w Klikowej. Po krótkiej, lecz jakże miłej "pogawędce" z końmi: Bazylim i Grandem, wróciliśmy do Tarnowa.

Do następnej włóczęgi......                          Z. Haubrich

Rychwałd - Łowczówek - Meszna Opacka
W chłodny , zachmurzony piątkowy poranek wyruszyliśmy - w grupie 14 osób - spod Kościoła Księży Misjonarzy do Rychwałdu. Czarnym szlakiem dotarliśmy do  Cmentarza z okresu I Wojny Światowej w Łowczówku. Po postoju i zapaleniu (choć z trudem) ogniska, wysłuchaniu kilku słów związanych z historią okolicznego cmentarza, z dużą przyjemnością odebraliśmy telefony z pozdrowieniami  i wyrazami pamięci od kolegów - stałych uczestników wycieczek - którzy tym razem nie mogli być z nami. Ponownie czarnym szlakiem kierujemy się w stronę Meszny Opackiej.Towarzyszy nam śliczne kocie maleństwo, które wyszło nam na spotkanie. Musiało się z nami dobrze czuć skoro  dotarło z nami do Tarnowa- został przygarnięty przez jedną z koleżanek i otrzymał „ksywkę” Łazik.
Ale wcześniej, polami zeszliśmy do miejscowości Buchcice, a stamtąd stromymi zagajnikami wspięliśmy się na Mesznę Opacką, by z przystanku pod kościołem wrócić do Tarnowa na godz.14.
Dziękując za miłe towarzystwo, zapraszam na następne wycieczki.... Z.Haubrich

Jastrzębia - Jamna - Jastrzębia
23 sierpnia po ponad godzinnej podróży, wysiedliśmy w grupie 8.osób na przystanku Jastrzębia Górna, skąd wyruszyliśmy żółtym szlakiem w kierunku Jamnej . Po 1,5 godzinnym marszu w pięknej słonecznej, acz chłodnej pogodzie, rozpoczęliśmy zwiedzanie wzgórza, miejsc pamięci, kościoła oraz  tamtejszej zagrody z jej czworonożnymi lokatorami.
Po  odpoczynku i posiłku w sąsiedztwie pięknie zagospodarowanej Bacówki, czerwonym szlakiem wyruszyliśmy w powrotną drogę. Wycieczka zakończyła się na przystanku Jastrzębia Kościół, skąd busem wróciliśmy do Tarnowa na 16.
Do następnego spotkania w plenerze....              Z.Haubrich
Lubaszowa - Polana Morgi - Nosalowa - Gromnik
16 lipca grupa 10 osób wyruszyła rankiem - przy bardzo niepewnej pogodzie- do Lubaszowej, jednej z najstarszych osad Małopolski (starszej od Tarnowa) . Po dość stromym podejściu znaleźliśmy się przed Klasztorem i Nowicjatem Redemptorystów w pięknie zagospodarowanym ogrodzie z grotą Matki Boskiej, oczkiem pełnym kolorowych nenufarów. Na tyłach klasztoru popiersie św. Alfonsa z ławeczkami dającymi możliwość złapania oddechu i zadumania się.
Przecinając drogę krzyżową czarnym szlakiem  dochodzimy do Polany Morgi - niektórzy już z pięknymi okazami grzybów. Stąd żółty szlak prowadzi nas przez dłuższy czas pięknym bukowym lasem ,ze wspaniałym zdrowym drzewostanem. Schodzimy malowniczymi parowami i wąwozami do drogi, a po jej przekroczeniu znów wspinamy się dość stromą ścieżką leśną ok. 1,5km na Nosalową, gdzie robimy zasłużony postój przy ognisku. Od tego miejsca niebieskim szlakiem - już asfaltową drogą - schodzimy do Golanki, gdzie- jak na zamówienie - podjeżdża po nas bus, którym wracamy do Tarnowa. Jesteśmy na 14.30
Ta niewątpliwie najpiękniejsza krajobrazowo wycieczka dała satysfakcję wszystkim uczestnikom, a trudy leśnych ostrych podejść były swoistym "chrztem bojowym" Łazików.
Do następnych pięknych wycieczek.......                   Z.Haubrich
Szynwałd - Trzemesna - Karwodrza
Z grupą 9 osób wyruszyliśmy 10 lipca o godz. 8. z Szynwałdu w kierunku Trzemesnej. Słońce nie dawało za wygraną towarzysząc nam cały czas w wędrowce. Wiejskimi drogami (wraz z towarzyszącym  nam i błąkającym się bezładnie samochodem do wywozu śmieci z m.Tarnowa) przechodzącymi w leśne dukty dotarliśmy na Trzemesną Górkę, a potem na piękną polanę  w Nadleśnictwie Gromnik, gdzie w pobliżu leśniczówki rozpaliliśmy ognisko, by nieco odetchnąć. Miłe pogawędki i podziwianie grzybów jakie "trafiły "się po drodze, pozwoliły spędzić około godziny. Stamtąd schodząc w dół polami - w towarzystwie pięknych, kolorowych, tak rzadko widzianych dziś MOTYLI- podziwiając panoramę Tuchowa, przez Karwodrzę dotarliśmy do  jego przedmieść. W Tarnowie zameldowaliśmy się przed 14.
Do następnego spotkania na szlaku......Z. Haubrich
Lichwin - Wał - Gromnik
Z amłymi pertubacjami z wyjazdem z Tarnowa dotarliśmy do Lichwina koło gpdz. 9.00. W pieknej słonecznej pogodzie powędrowaliśmy w kierunku Wału Rachwalskiego, odwiedzając po drodze 2 cmentarze z okresu I wojny światowej, w tym największy w małopolsce cmentarz na Głowie Cukru /800 żołnierzy/.
Po powrocie na główny szlak dotarliśmy do Chaty na Wale pięknie zagospodarowanej jednostki agroturystycznej, gdzie naszemu odpoczynkowi towarzyszyły miejscowe pieski. Ok. 100 m piękny punkt widokowy umożliwiający podziwianie panoramy okolicznych dolin i wzgórz. Schodząc kilkukilometrowym zielonym szlakiem w kierunku Gromnika spotkaliśmy znowu 2 cmentarze z okresu I wojny światowej. Na szczęście tym razem komary pozwoliły nam odpocząć od siebie.
Po kilkunastokilometrowym marszu przedzielonymi dwoma postojami /w tym ognisko/ zmęczeni wróciliśmy po 16-tej do Tarnowa.
Dziękując za miłe towarzystwo zapraszam na następną wycieczkę  już w środę 10 lipca.
Z. Haubrich
Góra św. Marcina - Zawada - Skrzyszów
Upał, upał!! Ale grupa 10 osób 21 czerwca wyruszyła w dobrych humorach spod budynku sądu przez Górę Marcina w kierunku Zawady. Otwarty kościółek zapraszał do swego pięknego zabytkowego wnętrza. XV wieczny , najstarszy w Małopolsce, otoczony opieką krakowskich konserwatorów, ciągle odnawiany, jest niewątpliwie chlubą Zawady.
Polami, ścieżkami skąpanymi a żarliwym słońcu, doszliśmy do Lasu Kruk, który przeszliśmy  uciążliwym towarzystwie chmar komarów.
Utrudzeniu nieludzkim upałem , wróciliśmy ze Skrzyszowa do Tarnowa zgodnie z przewidywaniami 14.godz.
Do następnego spotkania....Z. Haubrich.
Zalasowa - Tuchów
Ależ pięknie!! w piątek,14 czerwca - 16 osób pod przewodnictwem kol.Stasia Starzyka wyruszyło z Zalasowej w kierunku Lasów Tuchowskich, które zachwycają urodą, wspaniałym powietrzem i zagospodarowaniem turystycznym. W specjalnie przygotowanym, zadaszonym miejscu na ognisko w pobliżu dwóch jeziorek i uroczego mostku spożyliśmy przyniesione co nieco. Opowiadane anegdoty i dowcipy wsparte pięknymi odgłosami otaczającego lasu pozwoliły spędzić mile czas przy palenisku. Po ustaleniu trasy następnej wycieczki,wyruszyliśmy leśną drogą w stronę Tuchowa odwiedzając po drodze cmentarz okresu I Wojny Światowej.  Opodal piękny Krzyż w punkcie widokowymi , w dole rozpościerający się Tuchów.  O godz. 14. pełni wrażeń turystycznych, krajoznawczych, towarzyskich i edukacyjnych (tak,tak) powróciliśmy do Tarnowa.                 
Do następnego, równie miłego spotkania .                Z. Haubric
Wola Lubecka - Góra Kokocz - Lubcza
31 maja obudzeni promiennym słońcem, nie zniechęceni wcześniejszymi deszczami, zgromadziliśmy się w sile 11. osób na Dworcu Autobusowym.  Po przyjeździe do Woli Lubeckiej, wyruszyliśmy  piękną drogą leśną na górę Kokocz, z której rozpościerają się przepiękne widoki na 4 strony świata.  Brak zalesienia, odkryty teren pozwala podziwiać wspaniałą zieleń widocznych w oddali lasów.
Niestety porywisty wiatr  nie pozwalał na rozpalenie ogniska,  dopiero po zejściu niżej - dzięki życzliwości jednego gospodarza- mogliśmy to zrobić w uroczym i bezpiecznym miejscu.
Posileni wszelkimi ogniskowymi dobrami, udaliśmy się w kierunku Lubczy, skąd po małym rekonesansie wróciliśmy do Tarnowa.
Trasa okazała się łatwa, stosunkowo krótka, a przede wszystkim pełna widoków zapierających dech w piersiach.                                                  Do miłego ponownego spotkania Z.Haubrich


Ryglice - Ołpiny
Po małych perturbacjach ze środkami lokomocji, "Łaziki" w sile 15. osób  dnia 17 maja br. wyruszyły do Ołpin. Skąd lekkim spacerem dotarliśmy do Żurowej, gdzie w zaciszu pięknych skał narzutowych rozpaliliśmy ognisko. Kierując się niebieskim szlakiem - pnąc się pod górę - doszliśmy do Skał "Borówki", gdzie mieliśmy okazję zobaczyć kapliczkę "wbudowaną" w jeden z  głazów  oraz tablicę pamięci zamordowanego przez NKWD mieszkańca tamtejszych okolic. Kontynuując spacer odwiedziliśmy producenta wszelakich wyrobów z drewna i tak zaopatrzeni w różne akcesoria kuchenne, piękną leśną drogą zeszliśmy na ryglicki Rynek, skąd wróciliśmy do Tarnowa.  Zmęczeni, ale z naładowanymi "akumulatorami", pełni wrażeń z pięknych widoków, po pokonaniu 12 km, przy pięknej słonecznej pogodzie i niezawodnym przewodnictwie kol.Stanisława Starzyka, planujemy już następne "wyprawy".  Do ponownego spotkaniu  na szlaku.....     Z. Haubrich

Jodłówka Tuchowska - Brzanka
W liczbie 10. osób wyruszyliśmy w piątek 26 kwietnia z dworca autobusowego do Jodłówki Tuchowskiej. Tam, po zaopatrzeniu się w niezbędny prowiant potrzebny do spędzenia miłych chwil przy ognisku, wyruszyliśmy ścieżką rowerową w kierunku wieży widokowej i Bacówki na Brzance. Piękne widoki rozpościerające się z wieży , jeszcze bardziej zaostrzyły nasze apetyty. Po rozpaleniu ogniska i spożyciu kiełbasek, odwiedziliśmy obelisk upamiętniający żołnierzy AK poległych w walkach w tym rejonie.  Piękną leśną drogą rozpoczęliśmy schodzenie do Ryglic.... Wspaniała pogoda, dobry humor i kondycja dopisały...    Do następnego spotkania....  Z.Haubrich

Sezon rozpoczęty

Pełni energii po długiej zimie zebraliśmy się 12 kwietnia 2013 r. przy Kościółku pod wezwaniem Najświętszej Panny Marii na Burku w gronie 15 osób. Niebo choć zachmurzone, wyglądało obiecująco. Po przejściu przez Stary Cmentarz udaliśmy się w kierunku Góry św. Marcina, osiedlowymi ulicami: Tuwima, Zgody, Esperantystów itd. do Alei Tarnowskich. Niestety nasz zapał trochę ostudził deszcz, który "dopadł" nas już w Zawadzie. Nie mniej, w dobrych humorach - po odwiedzeniu Kościółka w Zawadzie i przyległego cmentarza - wróciliśmy do miasta. Dziękując za miłe towarzystwo, mam nadzieję na następne spotkanie w plenerze.

Z. Haubrich